Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zaczytane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zaczytane. Pokaż wszystkie posty

28 lutego 2015

najpierw jem deser

*

niesamowite jest to, jak życie biegnie swoim torem, żeby nagle go zmienić
















Dbanie o estetykę w życiu codziennym ma magiczny wpływ na samopoczucie, psychikę, nasze szczęście. Niekonieczne jest posiadanie dużej ilości pieniędzy, ale umiejętne wykorzystanie tego, co posiadamy, w sposób stylowy, elegancki i gustowny.
Wszystko, co nas otacza, może być piękniejsze: ulice, domy, szczotki do włosów. Ludzie otoczeni pięknem, odczuwają mniejszą potrzebę konsumpcji, posiadania, zarabiania pieniędzy za wszelką cenę. Czy mając przed oczami cudowny zachód słońca, potrzebujemy czegoś więcej? Piękno uszlachetnia percepcję, jest łącznikiem z duszą.




____________________________
Dominique Loreau "Sztuka umiaru"
fotografia mea DL
ilustracja google
cytat "If I stay"

06 stycznia 2015

gra w kolory

*

jest to co jest
jam jest tęczowe istnienie























Pożyczyłam książkę, przeczytałam z zainteresowaniem, lubię kryminalne opowieści, w którą autor wplata filozoficzno psychologiczne dygresje i wątki przygodowo-romansowe. Preferencja od dzieciństwa, czyli momentu opanowania umiejętności czytania, 
Czytanie to cudowna zabawa, z tego powodu zaczęłam tak szybko jak to było możliwe, w wieku 4 lat
W szkolnej bibliotece wiejskiej wyczerpałam zasoby czytelnicze zanim skończyłam 1 klasę. Spełniłam marzenie o własnej domowej bibliotece. Fenomenalne zasoby kilku tysięcy książek powędrowały do ludzi w raz z domem, który zbudowaliśmy i sprzedaliśmy
Od tamtego czasu jestem wybredna w doborze czegokolwiek, co czytam. Wybieram uważnie i dokładnie to, co sprawia mi przyjemność.

 Zasada przyjemności jest jedynym moim kryterium doświadczania



 


















 "Jung opisywał czerwonych jako ludzi racjonalnych, kierujących się wyłącznie rozsądkiem i niespecjalnie przejmujących się konsekwencjami swoich czynów. Jednym z powodów, dla których żółci czasem nie potrafią wyjaśnić swoich pobudek, jest fakt, że często zdają się na intuicję. U zielonych ważną role odgrywają uczucia, ale bardziej w znaczeniu współodczuwania. Zieloni sa empatyczni, czuję w stosunku do innych tyle samo, co do siebie samych. Czasem nawet więcej. Nigdy nie zostawiają przyjaciół w potrzebie. A niebiescy to myśliciele, trudni do rozszyfrowania. Muszą wszystko zawczasu przemyśleć.
...
Czerwone zachowanie charakteryzuje przede wszystkim sposób w jaki podejmują trudności. Czerwony pędzi przed siebie i bez mrugnięcia bierze się za bary z problemami. A kiedy robi się zamieszanie jako pierwszy wychodzi przed szereg i bierze sprawy w swoje ręce. Nie ma za grosz szacunku dla autorytetów i potrafi każdemu powiedzieć żeby się zamknął. Nie imponują mu ani tytuły ani posady.
W ośmiu przypadkach na dziesięć sprawdza się reguła, że czerwonemu trzeba się postawić, żeby zostać zauważonym i wywalczyć u niego trochę szacunku.
Żółci dla odmiany wola się ze wszystkimi integrować, bo więcej potrafią zdziałać dzięki wzajemnej komunikacji.
Najważniejszą cechą osoby zielonej jest umiejętność przyjmowania zmian, poznawania nowych rzeczy. Zielona mówi to, co jej zdaniem chcemy usłyszeć. Zielone osoby obserwują i wolą zaczekać. Nie spiesza się. osoba zielona zwykle poda rękę temu, który odzywa się na samym końcu. Obawiają się konfliktów, dlatego da się doń dotrzeć wzbudzając najpierw ich zaufanie. Do osoby zielonej zbliżysz się tylko wtedy, gdy porozmawiasz z nią chwilkę o pogodzie i planach na urlop. Kiedy dojdzie do wniosku, że już cię trochę zna będzie skłonna pomówić i czymś innym
Zachowanie niebieskie oznacza umiejętność przestrzegania reguł i stosowania się do różnych zasad. To ludzie którzy czytają instrukcje obsługi ;) Przestrzegają instrukcji, czytają je od deski do deski i stosują punkt po punkcie. Wychodzą z założenia, że zostały napisane z ważnego powodu, więc dlaczego mieliby je ignorować?
Dla niebieskich najważniejsza jest jakość. Bardzo krytycznie oceniają innych pod katem poprawnego wykonania zadań. W równym stopniu ja czerwoni maja gdzieś to, co o nich myślisz. Robią swoje po swojemu tworząc własne reguły radzenia sobie z codziennością. Znajdują zaspokojenie w planowaniu i opracowywania systemów. Dla nich ważniejsze jest planowanie niż rzeczywiste wykonywanie zadań. Cel jest niczym - droga do niego wszystkim. 
Zielonych i żółtych łączy to, że nie rozróżniają rzeczy i ludzi.
....
Co najważniejsze? Jest w Tobie więcej kolorów niż jeden. 

I w tym momencie zaczyna się zabawa. Jesteś kolorowa, jak tęcza.

__________________________________________ 
ilustracja Nahua Indian Celebraiting_Puebla, Mexico
fotografia Imieniny Anny 2007  JP
inspiracje, cytaty Thomas Erikson 'Złudzenie'

22 grudnia 2014

Zatrzymałam się. Lubię


*

Przedświąteczna niedziela






















Mijamy w pośpiechu to, co ciekawe. W natłoku informacji pogubiły się skale wartości.  Wyobraźnia popada w paraliż. By ją ożywić, potrzebny jest moment ciszy. Wtedy być może uda się odnaleźć to, czego nie umieliśmy dotąd zauważyć. Wystarczy jedno uważne spojrzenie na rząd nijakich, brzydkich furtek, a staną się niezwykłe.
Ryszard Kapuściński 1996





















Kiedy się spieszysz, nic nie widzisz, nic nie przeżywasz, niczego nie doświadczasz, nie myślisz! Szybkie tempo wysusza najgłębsze warstwy twojej duszy, stępia twoją wrażliwość, wyjaławia cię i odczłowiecza.
R. Kapuściński
















Zatrzymuję się. Słyszę ciszę w pustce.  Wdech. Wydech. Łagodnie kołyszę się na tej fali: wdech-wydech. Jestem tym, który oddycha, i tym, który oddychania doświadcza. Lekkość, przepływ, wibrowanie, ciepło, świeżość, uniesienie. Atrybuty istnienia, które pozwalają poszerzyć uwagę, włączyć zmysły i przyzwalać na grawitację w ludzkie pragnienia, piękno, słowa, myśli, uczucia, symbole, przekonania, nawyki. Przyzwolenie na eksplodującą możliwościami grę świadomości. Na przyjmowanie.

Prawo niespodzianki i piękno, które tańczy w szczegółach

Zamówienie puka do drzwi.

Zimowy niedzielny poranek, kiedy sąsiedzi zalegają w łóżku. Wspomnienie tamtej zimy z zaspami prawie do okien. Lubię wyjść boso w jedwabnej koszulce i poczuć że śnieg topi się pod stopami a skóra łydek i ud napina się pod wpływem chłodu. Niebiańskie uczucie czuć własne ciało i jego reakcję. Adrenalina z endorfinami tańczą passo doble na przemian z tango. Nie jesteśmy sami. Obserwator jeżozwierz i słońce i owoce rajskiej jabłoni i motyl w zielonym szkle....

Zatrzymałam się. Lubię

______________________________________
foto DL

13 listopada 2014

wszystko jest w porządku

*


Jeżeli wiatr wieje w twarz, nie staraj się go przezwyciężyć, zwolnij. -
M.Tomalik
























13 listopada

Intro

Budzę się w buszu, przecieram zaspane oczy,
Wytrzepuję piasek z włosów,
Gdy jasne promienie słońca palą bez litości,
Czas ruszać w drogę, czas poszukać deszczu,
Uciec z klatki jarzącej się oślepiającym światłem żarówek,
Łapię okazję, jadę na kolejną równinę,
Omijam, doskonalę, przetrwam to, co zostawiłem za sobą.

W buszu trzeba być sobą, trzeba być rozsądnym, nie należy się spieszyć i trzeba się poddać naturze. Australijczycy mówią: go as you flow!, czyli płyń z falą. Jeżeli wiatr wieje w twarz, nie staraj się go przezwyciężyć, zwolnij. Jeśli masz wiatr w plecy, wykorzystaj go i pokonaj większy dystans.  

post scriptum
cytuje wpis sprzed 3 lat Moments, kiedy sięgnęłam po dwóch tygodniach przerwy do pisania, a było wówczas tak bardzo niełatwo, jak to bywa w okresie żałoby (jeno wtedy tego nie wiedziałam). Proces ówczesny stał się moim permanentnym doświadczeniem, i stwierdzam z pełną świadomością, że (wreszcie?!) zaczynam rozumieć jego jakość, dystansować się i nie utożsamiać z emocjonalnym zgiełkiem, nie czekać aż minie, tylko oddychać przyjmując postawę obserwatora, który widzi i czuje to, co czuje i potrafi się uśmiechnąć do słońca na horyzoncie i do swojego smutku też (akceptacja instynktu???).

Przetrwałam to, co zostawiłam za sobą, przeżyłam każde cierpienie, i mam wrażenie, że wypaliły mnie one od środka zostawiając przestrzeń pustą - całe nic, którego nie mam już ambicji wypełniać czymkolwiek -  wzniosłym, zwykłym czy jakimkolwiek, pod czym podpisałabym się. Wyczerpała mnie do szpiku  rola kontrolowania, planowania zarządzania swoim życiem. Wszystkie inne role zostały 'zrobione'.

Jeżeli wiatr wieje w twarz, nie staraj się go przezwyciężyć, zwolnij.


Zwalniałam tyle razy i dopiero w ostatnich tygodniach czuję, że zwolniłam właściwie. Momentami czuje ciarki na plecach z niepewności, czy wybieram właściwie, szczególnie kiedy słyszę "weź się w garść" (odpowiedzialność i konsekwencje szczerzą kły, bla, bla, bla). Równolegle, gdzieś w głębi tego, czym jestem, czuję wszechogarniający spokój, delikatne ciepło, jakbym siebie delikatnie głaskała szepcąc - wszystko jest w porządku.

I bardzo bardzo się cieszę, cicho, zwyczajnie czuję dreszcze, o których nawet nie potrafię pisać na myśl, że za rok od pół roku będę w drodze, że wybrałam szabasowy rok dla siebie, już teraz w nim jestem.

.doriroundaround.

Uwielbiam każdą komórkę istnienia w sobie za każdą szabasową sekundę i bez powodu też.



________________________________

Australia_gdzie kwiaty rodzą się z ognia 
Marek Tomalik

foto Google 

01 kwietnia 2014

Dream Walk - wewnęrzne światło

*



____________________________
Merabh o marzeniu duszy
Shaumbra



31 marca 2014

W podróży dookoła świata

*

...life has so many colors as you can see it...

















List z z podróży:
Piszę do mężczyzny, przyjaciela, znajomego. Byłeś i nadal jesteś zwierciadłem, w którym się przeglądam cała, gdzie odsłania się moja naga podświadomość, ujawniają się obawy wewnętrznego dziecka czekającego na miłość, uśmiecha się tęsknota za bezpieczną bliskością małej dziewczynki, i ja, dojrzała kobieta, istota ludzka w pełni swej duchowości - obejmująca wszystkimi zmysłami cały ten ludzki spektakl, dojrzewająca do przyjmowania tego, co jest, znajdowania w tym wszystkim siebie w spokoju równowagi i mądrości doświadczania, prowadzącego do zrozumienia i przemiany ego w obejmującą miłość.

Piszę do partnera, kochanka, towarzysza codzienności. Opcjonalna możliwość, ładna, przyjemna, ekscytująca. Wygląda na to, że tym razem spotkaliśmy się w taki sposób, jakiego doświadczaliśmy. Nie tym razem możemy być razem. Ku mojemu zaskoczeniu towarzyszy mi uczucie głębokiego spełnienia i zadowolenia. Dzięki naszej znajomości pamiętam, jak cenna jest dla człowieka wartość relacji, wartość samego doświadczenia, i po prostu pragnienia o parametrach najwyższej jakości. Lubię to, co najlepsze dla mnie w każdym obszarze, cieszę się, że byłeś i jesteś w moim życiu.
Idealny dzień. Nigdy nie wiedziałam, kiedy będzie ten ostatni. W tej materii jestem ciągle jak 8-latka uganiająca się za ojcem, bo to taki wiek, w którym kobieta dojrzewa do swej kobiecości  spełniając się w oczach ojca. Widzę, że już potrafię zaspokoić jej apetyt na bliskość i akceptację, rozkwitanie w pełni kobiecej duszy. Jest miękka, delikatna, odpuszczam jej i zabieram sprawy dla dorosłych, dbam o jej potrzeby, głaszcze i przytulam. Jest przy mnie bezpieczna, dzięki jej wyciszeniu, spokojowi, mam przestrzeń dla siebie dorosłej, na dojrzały związek, na jeszcze jeden z mądrą i świadomą miłością, na spotkanie ze sobą w jego obecności - obecności drugiego człowieka, intymności, zwyczajności, banalności, w celebrowaniu "razem".

Załączam tekst, którym Cię obdarzam jak ramionami, pocałunkiem, słowami bliskości, dawania wszystkiego, czym jestem, przyjmowania wszystkiego, czym jesteś, i błogosławieństwa życia, którym żyjemy


W DIALOGU
z: Łukasz Łukaszewicz i Aneta Boryczko
 
On
Chciałbym powiedzieć ci że zawsze będziesz umiał się podnieść jak upadniesz i że nigdy się nie poobijasz niczym superbohater z bajki o superbohaterach.
Chciałbym powiedzieć Ci, że wszystko zawsze będzie dobrze a smutek nigdy nie będzie u ciebie gościem który przychodzi nieproszony co rano do kuchni na kawę.
Chciałbym móc powiedzieć ci, że już nigdy nie uronisz żadnej łzy bólu i że strach nie zapuka do okna w twojej sypialni.
Chciałbym powiedzieć ci, że już zawsze kochana osoba będzie przy tobie i że nigdy śmierć nie otworzy swoich ramion przed twoimi bliskimi.
Ale nie powiem, bo to nie byłaby prawda.
Ona
Ale kiedy upadniesz i zawołasz będę tuż obok. Nie, nie podam Ci od razu ręki. Poczekam. Wierzę, że potrafisz sam wstać. A kiedy się poobijasz, podam Ci plaster, wodę utlenioną albo będę śpiewać tak długo, aż odnajdziesz dźwięki swojej pieśni i sam nauczysz się koić swoje rany.
Ale kiedy przyjdzie smutek, a Ty mnie zaprosisz, usiądę tuż obok. Nie wezmę go, bo to Twój smutek. Będę czekać w milczeniu albo w słowach. Będę tańczyć i śmiać się tak długo, aż zobaczysz, że deszcz przestał padać.
Ale kiedy przyjdzie lęk, a Ty mnie zawołasz, będę z Tobą i Twoim lękiem. Nie wezmę go, bo to Twój lęk. Stanę na szeroko rozstawionych nogach i pokażę Ci, że ziemia wciąż jest pod nimi. A jeśli to nie wystarczy€“ pokażę Ci mój lęk. Dobrze go znam.
Ale kiedy bliska osoba odejdzie, kiedy śmierć otworzy swoje ramiona, będę przy Tobie. Nie musisz mnie wołać. Będę przy Tobie. Wezmę Cię w ramiona razem z tą śmiercią. Moje serce będzie biło tak głośno, że usłyszysz życie. A potem będzie biło tak długo i tak cicho, aż usłyszysz bicie swojego serca.


Do zobaczenia wkrótce
___________________________________________________
fragment książki udostępniony za zgodą autora
fotografia Google


21 marca 2014

INteGracja Ego_I'Mness


*

przytulam w sobie siebie, przytulam wszystko, co stanowi moją człowiekowatość, łypię figlarnie okiem na to, co przedstawia ludzkie aspekty i głaszczę z czułością wszystkie etykietki opisujące ego iii...jestem w domu
Dom jest tutaj, gdzie Ja Jestem - Jestem swoim Domem
I Go Home
I Am Home
I'mness


















Słowa Tobiasza wprowadzają harmonijny wewnętrzny ład w przestrzeń istnienia, w której ego ma swoje właściwe miejsce.

Wiele się nauczyliście o ego! Służyło wam dobrze, kiedy przebywaliście w ludzkiej postaci i nawet zanim tu przybyliście. Ale macie to uczucie, że ego jest czymś złym. Są tacy zaangażowani w duchową pracę, którzy czują, że ego musi być zabite. Czują, że ego musi zostać zniszczone, aby można było pójść naprzód. To nieprawda. Ego musi być tylko uzdrowione i zrównoważone. Ta męsko zorientowana energia służyła wam dobrze.

Ego... pochodzi od łacińskiego słowa oznaczającego „Ja”. [uwaga tłumacza: w następnych zdaniach występuje nieprzetłumaczalna gra słów: I-go oznacza „Ja idę”]. I-go. I-go. To jest to, co Jack zrobił. Pomachał na pożegnanie Królowi i Królowej i powiedział: „Idę teraz” (I-go now). Tak, ego zostało rozwinięte, kiedy wy, kiedy Jack, przekroczyliście Ścianę Ognia. Musiało powstać, ponieważ nigdy przedtem nie było oddzielenia. Nigdy przedtem nie było utraty waszej tożsamości. Rozwinęło się ego i było ono ważne. Stworzyło ono dla was poczucie tożsamości.

Wasze ego zostało następnie udoskonalone. Wasze ego przybrało na sile, kiedy
przybyliście na Ziemię i zaczęliście przybierać ciało fizyczne. Wasze ego, drodzy przyjaciele, byłą tą rzeczą, która pozwalała wam odnosić się do przeszłości. Wasze ego było tą rzeczą, która zawsze z wami była, począwszy od czasu kiedy przeszliście przez Ścianę Ognia, poprzez wasze podróże w pustce, aż do czasu kiedy przybyliście na Ziemię. Czuliście ogromne oddzielenie i utratę, kiedy opuściliście Króla i Królową i Królestwo. Wasze ego było jedyną stałą rzeczą, którą zabraliście ze sobą. Ego. „I go” powiedział Jack. „Idę w pustkę, idę w przygodę”. Ego.

To interesujące, że spędzacie tak wiele czasu walcząc ze swoim ego. Ostro je krytykujecie. Próbujecie je zabić i zniszczyć. (chichocze) I okazało się, że nie możecie! Ono jest waszą integralną częścią. Ono jest waszym łącznikiem z Domem. Ono jest waszym wspomnieniem o Domu, które zawsze było z wami.

Kiedy wkraczacie w nową energię, ego ulega transformacji. Zmienia się. Wy transformujecie się i zmieniacie. Zamiast „I go” stajecie się „I Am”  JA JESTEM. To jest nowa energia. To jest nowa równowaga męskiego i kobiecego, Króla i Królowej. Drodzy przyjaciele, bądźcie mili i łagodni w stosunku do waszego ego. To jest ojcowska lub męsko zorientowana energia wewnątrz was...............

Wyjdźcie poza to, aby zrozumieć, że ego służyło wam dobrze. Zrozumcie, że przechodzicie od podróży definiowanej jako „I GO” (JA IDĘ) do nowej energii „JA JESTEM”.
........................................................................................
Drodzy przyjaciele, to jest teraz proste. Nie komplikujcie tego. Kiedy zachodzą zmiany w waszym życiu, kiedy zaczynacie widzieć manifestacje tej pracy, którą wykonujecie w ramach serii twórcy, dziękujcie samym sobie. Szanujcie siebie. Nie uciekajcie od ego. Zintegrujcie je.

Cóż za ulga!
________________________________________________________
Geoffrey Hoppe "Twórca Lekcje Tobiasza"
 fragment - Lekcja 11 Podziękuj samemu sobie
Wydawnictwo Biały Wiatr
fotografia DL

13 sierpnia 2013

Czarodziejów świat

Rok to bardzo długo, kiedy mówimy o Przyszłości. Jeśli jednak przez rok wytrwaliśmy w postanowieniu, to mija on jak jedna chwila i nawet nauczenie się języka obcego wydaje się wtedy łatwe. 
Dariusz Chwiejczak


Pamiętam schody naprzeciw Urzędu Pocztowego, skąd odbierałam przesyłkę w ciepłe wiosenne popołudnie. Rozmawialiśmy telefonicznie nie tylko o książce, o spełnianiu marzeń w Pałacu w Zdunowie, również o kreowaniu indywidualnej strategii pracy w telemarketingu, który należał w tamtym czasie do obowiązków asystentki prezesa. Otwartość i życzliwość.
Minęło ponad 4 lata od rozmowy z Darkiem Chwiejczakiem i prawie 7 lat od pierwszego odczytania jego książki "Czarodzieje mogą wszytko" w formacie PDF, który otrzymałam od kolegi z ekipy Siła Wspólnych Marzeń w grudniu 2006 roku. Niebawem kupiłam kilka egzemplarzy z autorskiego pierwszego wydania z dedykowanym autografem, jako prezenty, nie tylko dla moich nastolatków. 
Nie miałam jej w ręku dość długo.
Funkcjonuje w moim umyśle symbolika cyfr - osnowa opowieści o przyjaciołach i codziennym czarowaniu szkolnego życia  - od jedynki począwszy. Utrwalałam ją podczas porannej praktyki jogi i Chi gong w ogrodzie. Powtarzam w wewnętrznej grze skojarzeń systematycznie, aż nagle zdałam sobie sprawę, że już nie pamiętam dokładnie, że obrazy się rozmyły: różdżka, zwierciadło, klepsydra, komnata zadumy, dłoń, jeż, sowa, wąż...
Porządkując piwnicę odkryłam w pudłach z książkami egzemplarz córki i mam go przed sobą od kilku dni. Towarzyszą mi bardzo przyjemne emocje, jakby świat pogłaskał po głowie i przytulił we mnie małą dziewczynkę.  

Kto czuje się czarodziejem - jest czarodziejem

Przypominają się słowa, które usłyszałam na wiosnę, że moje podejście do sposobu realizacji marzeń wygląda bardziej na czarowanie. W ludzkim świecie, w którym rządzi teoria względności, te same słowa mogą być albo zarzutem albo uznaniem. Wartością dodaną do każdego z nich jest fakt, iż, na szczęście, życie nie jest poważne, i możemy je kształtować na miarę swoich możliwości i po swojemu. W tyglu mieszaniny dziecięcej lekkości i odwagi oraz dorosłej mądrości doświadczania wyrastają wielkie marzenia.

Jak zarekomendować lekturę dla każdego z nas?

Twoje marzenie staje się rzeczywistością już w chwili, kiedy zaczynasz o nim myśleć. Od tego momentu jego realizacja jest tylko w Twoich rękach.
Pamiętaj, że jesteś czarodziejem i nie ma rzeczy niemożliwych. Jeśli czegoś pragniesz oddaj się temu bez reszty, włóż w to całe swoje serce, emocje i działanie. Poczuj wielką siłę, która w Tobie mieszka i nie dziw się, kiedy Twoje marzenia zaczną się spełniać, czasami w bardzo zaskakujący sposób.


____________________________________________________
o ksiażce i autorze oraz plik do pobrania w formacie PDF

19 lipca 2013

właściwy mężczyzna i własciwa kobieta

*






















Do pewnej pary, która się nie mogła zdecydować
Mam dla Was taką opowieść:
Ktoś usłyszał, ze pięknie jest jeździć samochodem, zwłaszcza tylko we dwoje i gdy nikogo już zabrać nie można. Postanawia najpierw obejrzeć rozmaite modele i dlatego odwiedza rożne salony samochodowe, przygląda się ofertom, sprawdza ich szczegóły. Można, co prawda, jeśli
się chce, jeździć każdym modelem, ale każdemu da się wytknąć to czy owo. I dlatego ten ktoś decyduje się na razie poczekać jeszcze rok.
W następnym roku robi tak samo, i tak samo w trzecim i w czwartym. Wziął nawet dłuższy urlop, żeby przestudiować również oferty w innych
krajach. Jednak przez wszystkie te lata chodził nadal pieszo.
Nagle poczuł, ze ma tego dość.
Teraz musiał koniecznie mieć jakiś samochód, nawet nie najnowszy i nie najlepszy. Tak mu było spieszno, że chciał przebiec skrzyżowanie na czerwonym świetle. Ciężarówka próbowała jeszcze zahamować, ale było już za późno: Przejechała go na śmierć.
Rzadko można znaleźć właściwego mężczyznę i właściwą kobietę. Dobry mężczyzna i dobra kobieta zazwyczaj wystarczą.


Bert Hellinger
_________________________________
fotografia Cała w biedronkach DL

14 marca 2012

co z tego, że mam ego

...


cytuję

Jesteśmy w stanie dostąpić zbawienia, wyzwolenia, oświecenia, nirwany, tao, dzięki doświadczeniu nie doświadczonego dobra, które tkwi wewnątrz Nas. Możemy doświadczyć tego naturalnego stanu istnienia, dzięki powrotowi do naszej wiecznej Podstawy i pozostaniu tam, gdzie zawsze byliśmy, nie wiedząc o tym. Lecz nie możemy tego doświadczyć ponieważ: zachowujemy się obłąkańczo, głupio, prostacko. Zachowujemy się tak ponieważ naszym życiem rządzi fałsz o nazwie fałszywe ''ja''. Więc jak dotrzeć do wewnętrznej prawdy, swojego prawdziwego JA. Musimy po prostu najpierw zmierzyć się ze swoim fałszywym ''ja''. Zmierzyć się, to znaczy przyjrzeć się i powiedzieć sobie prawdzie w oczy, że tacy właśnie jesteśmy ! Jesteśmy nie oznacza, że w istocie tacy jesteśmy, lecz jest to fałsz, nasza druga natura.

Nie ma to nic wspólnego z potępianiem, osądzaniem siebie samych, czy innych ludzi. Lecz ma to bardzo wiele wspólnego z naszym wyrafinowaniem i fałszywym mniemaniem o sobie.

Jeżeli nie chcemy nic o tym wiedzieć jacy naprawdę jesteśmy, ile zadajemy bólu i cierpienia sobie i innym, nie chcemy nic wiedzieć jacy jesteśmy opętani w tym co robimy, to znaczy, że w naszym życiu dalej panuje fałsz, który skutecznie tłumi nasze prawdziwe JA. Nasze fałszywe ''ja'' nie pozwala nam dostrzec, że tam gdzie ono się kończy zaczyna się prawdziwa miłość, wolność i szczęście. I nic nie musimy robić, ponieważ pojawi się ono automatycznie, pojawi się w pełnej krasie, w całej swej okazałości, pojawi się cała prawda o Nas Samych.

To jest odpowiedz na pytanie dlaczego należy mówić o zaklętym kręgu swojego ''ja''. A więc po to, aby w końcu się temu przyjrzeć i pozwolić temu odejść.

Weźmy dla przykładu postawę kłamcy.Człowiek, który kłamie nigdy nie przestanie kłamać, dopóki uczciwie nie stwierdzi, nie powie wprost samemu sobie, że jest kłamcą. Jeżeli uczciwie spojrzy tej prawdzie w oczy i jak uczciwie przeanalizuje swoją postawę i motywacje, które go do tego skłaniają, to uczyni milowy krok, aby w końcu przestać lub.... przynajmniej przestawać kłamać.
Jeżeli tego nie zrobi, to koniec końcem nieoceniony proces życia, ten niezwykły mechanizm ''podstawi'' mu kogoś, kto mu powie, że jest kłamcą. Czyli zgodnie z prawem manifestacji - odbierze tyle, ile sam daje, a dzieje się to, nie po to, aby kogoś skrzywdzić, lecz po to, aby w końcu zaczął odrabiać swoją lekcję o nazwie fałsz. Więc ta cała bezduszność, okrucieństwo, głupota, prymitywizm nie wiele wspólnego z samym człowiekiem, z jego wewnętrzną prawdą, lecz dotyczy tej części osobowości, którą nazywamy drugą, fałszywą naturą człowieka. Ta druga natura nie bierze się znikąd, lecz jest w znacznej mierze odziedziczona i nabyta.

Więc to moje pisanie o tych nazwijmy w skrócie ''patologiach'' naszej osobowości, to oddziaływanie na podświadomość, abyśmy nie wpadli w pułapkę samouwielbiania się, lecz bardziej zwrócili się w stronę własnych przyczyn (przeszkód ), które oddzielają nas od naszej prawdy, bo tędy prowadzi droga do ''DOMU''.

Różokrzyżowcy namalowali pewien obraz, który przedstawia drogę człowieka do ''Boga'', czyli do swojego ''Domu''. Symbolicznie - gdy ten człowiek już był u wrót '' Boga'' nagle zobaczył ''diabła'', gdzie ten diabeł nie tylko nie pozwolił mu wejść, ale chciał go nawet zabić. Mędrzec był zdziwiony, o co tu chodzi, aby w takim miejscu, tuż przed samym ''Bogiem'' znajdował się ''diabeł''? W końcu zrozumiał, że tym diabłem, który nie pozwolił mu zjednoczyć się z ''Bogiem'', było jego Ego, jego fałszywe ''ja''. Więc wraca z powrotem, zostawia swoje ''ja'' i jeszcze raz idzie do ''Boga''. Tym razem we wrotach do ''Boga'' nie było już ''diabła''. Jest to symboliczne przedstawienie tego, co przeszkadza nam wrócić do ''Boga'' do swojej pierwotnej doskonałości, do własnego ''Domu'' tym samym pokazuje od czego należy zacząć.

_________________
foto DL
przeczytane tutaj

06 grudnia 2011

list od M.

*












Niniejszy list pochodzi z książki Oga Mandino pt. "Największy cud świata", wydanej po raz pierwszy w 1975 roku.


List od Boga


Do Ciebie od Pana Boga przyjmij moje rady. Słyszę Twój płacz. Przebija ciemności, wznosi się poprzez chmury, miesza ze światłem gwiazd i trafia do mego serca po promieniu słońca. Bądź spokojny. Ucisz się. Przychodzę ukoić Twój smutek, albowiem znam jego przyczynę i wiem, jak go uleczyć.

Płaczesz nad dziecięcymi marzeniami, które uleciały z biegiem lat.
Płaczesz nad utraconą godnością, którą zabiły Twoje porażki.
Płaczesz nad nie wykorzystanymi zdolnościami, które przehandlowałeś za bezpieczną egzystencję.
Płaczesz nad utratą własnej tożsamości, zadeptanej przez tłum.
Płaczesz nad zmarnowanym talentem, któremu się sprzeniewierzyłeś.
Patrzysz na siebie ze wstydem i odwracasz się w przerażeniu od swego odbicia w wodzie. Gdzie podziały się wdzięk Twoich manier, piękno Twej postaci, prężność ruchów, jasność umysłu, świetność mowy? Kto skradł Ci te dobra?
Niegdyś na polu Twego ojca układałeś głowę na poduszce z trawy, przyglądałeś się katedrom chmur i wiedziałeś, że kiedyś Twoje będzie całe złoto Babilonu.
Niegdyś czytałeś wiele ksiąg i pisałeś na wielu tabliczkach, przeświadczony ponad wszelką wątpliwość, że dorównasz w mądrości Salomonowi, a nawet go przewyższysz. Minęłyby lata i oto panowałbyś niepodzielnie we własnym ogrodzie Edenu.
Czy pamiętasz, kto natchnął Cię tymi planami i marzeniami i posiał w Tobie ziarna nadziei? Nie możesz pamiętać. Nie zachowałeś wspomnienia tej pierwszej chwili, kiedy wyszedłeś z łona matki, a ja położyłem rękę na Twoim miękkim czole. Czy pamiętasz tajemnicę, którą wyszeptałem Ci do ucha, błogosławiąc Cię? Czy pamiętasz naszą tajemnicę? Nie możesz pamiętać.
Upływające lata zabrały te wspomnienia, albowiem napełniły Twój umysł lękiem, zwątpieniem, troskami, wyrzutami sumienia. Tam, gdzie zamieszkują te bestie, nie ma miejsca na radosne wspomnienia. Nie płacz więcej. Jestem z Tobą... a ta chwila jest jak linia dzieląca Twoje życie. Wszystko, co działo się przed nią, to jakby przedłużenie okresu, który przespałeś w łonie matki. Przeszłość umarła. Dzisiaj, jak Jezus przy grobie Łazarza, rozkazuję Ci wstać rozpocząć nowe życie.
Dzisiaj są Twoje narodziny. To nowa data Twoich urodzin.
Twoje poprzednie życie było próbą przed spektaklem w teatrze. Tym razem kurtyna jest podniesiona. Tym razem publiczność patrzy i czeka, by Cię zasypać oklaskami. Tym razem nie zawiedziesz. Zapal świeczki na urodzinowym torcie. Obdziel gości. Nalej wina. Narodziłeś się ponownie. Wyfruniesz niby motyl z poczwarki, tak wysoko, jak zapragniesz i, ani osy, ani ważki, ani modliszki rodzaju ludzkiego nie przeszkodzą Ci w Twojej misji, ani w poszukiwaniach prawdziwych bogactw życia. Poczuj moją rękę na swojej głowie. Posłuchaj mojej mądrości. Pozwól, że znowu podzielę się z Tobą tajemnicą, którą powierzyłem Ci w momencie narodzin i o której zapomniałeś.
Jesteś moim największym cudem. Jesteś największym cudem świata.
To były pierwsze usłyszane przez Ciebie słowa. Potem zapłakałeś. Wszyscy płaczą. Nie uwierzyłeś mi.

W ciągu minionych lat nie zdarzyło się nic, co pozbawiłoby Cię Twej niewiary. Jak możesz być cudem, skoro uważasz, że nie radzisz sobie z najbardziej poślednimi pracami? Jak…? Jak…? Jak…? Dość! Co się stało, to się nie odstanie! Wielu posłałem proroków, mędrców, artystów, naukowców, filozofów z wieścią o Twojej boskości, o Twoich niezmierzonych możliwościach i o tajnikach osiągnięć! Jak ich potraktowałeś? Czy nie wiedziałeś, nie słyszałeś, nie rozumiałeś? Czy nie mówiono Ci o tym od zarania dziejów?

Nie wiedziałeś. Nie słyszałeś. Nie rozumiałeś, że jesteś bogiem w przebraniu, bogiem grającym rolę głupca. Powiedziano Ci, że jesteś dziełem niezwykłym, obdarzonym szlachectwem rozumu, nieograniczonymi zdolnościami, cudownie wyrażającym się przez ciało i ruch, niczym anioł w działaniu, niczym bóg w pojmowaniu. Powiedziano Ci, że jesteś solą ziemi. Wyjawiono Ci nawet tajemnicę, że możesz poruszać góry, dokonywać niemożliwego. Nie uwierzyłeś nikomu. Spaliłeś mapę wskazującą kierunek do szczęścia, zrezygnowałeś z prawa do spokoju ducha, zdmuchnąłeś świece ustawione wzdłuż przeznaczonej Ci drogi do chwały. Szedłeś, potykając się, przerażony i zagubiony w mrokach bezradności i żalu nad sobą, aż wpadłeś w piekło, które sam stworzyłeś. Potem płakałeś, biłeś się w piersi i przeklinałeś los, jaki Cię spotkał. Nie chciałeś uznać skutków własnych małostkowych myśli i lenistwa w działaniu. Szukałeś kozła ofiarnego, którego mógłbyś winić za porażkę. Jakże szybko go znalazłeś! Obwiniłeś mnie! Krzyczałeś, że Twoje ułomności, niesprzyjające warunki, porażki, były wolą Boga! Myliłeś się!
Sporządźmy wykaz. Najpierw odczytajmy listę Twoich darów. Jak bowiem mógłbym nakazać Ci budowanie nowego życia, gdybyś nie miał po temu możliwości?

Czy jesteś niewidomy? Czy nie widzisz, że słońce wschodzi i zachodzi? Nie. Widzisz. Umieściłem sto milionów receptorów w Twoich oczach, abyś mógł radować się pięknem zaklętym w liściu, w płatku śniegu, urodą sadzawki, orła, dziecka, chmury, gwiazdy, róży, tęczy i czarem miłosnego spojrzenia. Policz to jako pierwszy dar.
Czy jesteś głuchy? Czy nie słyszysz, kiedy zapłacze lub roześmieje się niemowlę? Słyszysz. Dwadzieścia cztery tysiące maleńkich rzęsek, jakie wbudowałem w każde z Twoich uszu, przenoszą drgania dźwięków, odpowiadając na szum wiatru w drzewach i fal przypływu rozbijających się o skały, majestat operowego śpiewu, śmiech bawiących się dzieci i na słowa: kocham cię. Policz to jako następny dar.

Czy jesteś niemy? Nie. Potrafisz mówić. Tego nie potrafią żadne inne z moich stworzeń. Twoje słowa mogą uspokoić, podnieść na duchu, pobudzić do działania, pocieszyć, ogrzać, pochwalić, dodać odwagi, pouczyć, i możesz powiedzieć: kocham cię. Policz to jako kolejny dar.

Czy nie możesz się poruszać? Nie. Poruszasz się. Nie jesteś drzewem przykutym do miejsca, opierającym się wichurze i nieprzychylnemu światu. Możesz się wyginać, biegać, tańczyć i pracować, albowiem w Twoim ciele umieściłem złożony układ pięciuset mięśni, dwustu kości, dwunastu kilometrów nerwów. Wszystkie one współdziałają, by wykonywać Twoje rozkazy. Policz ten kolejny dar.

Czy nie jesteś kochany i sam nie kochasz? Czy doskwiera Ci samotność? Nie. Znasz już tajemnicę miłości: kochaj nie licząc na odwzajemnienie. Kochanie po to, by uzyskać spełnienie, zadowolenie lub by się pysznić tym, że kochasz, nie jest miłością. Miłość jest darem, za który nie żąda się niczego w zamian. Wiesz teraz, że bezwarunkowa miłość jest sama w sobie nagrodą. I nawet, jeśli miłość pozostanie nieodwzajemniona, nie jest utracona, albowiem powróci do Ciebie, zmiękczy i oczyści Twoje serce. Policz następny dar. Policz go dwukrotnie.

Czy Twoje serce nie potrafi utrzymać Cię przy życiu? Nie. Dotknij piersi i poczuj jego rytm, poczuj, jak pulsuje, godzina po godzinie, dniem i nocą, trzydzieści sześć milionów uderzeń rocznie, rok po roku, kiedy śpisz i kiedy czuwasz, pompując krew przez około sto tysięcy kilometrów żył, tętnic i naczyniek. Prawie dwa i pół miliona litrów na rok. Człowiek nigdy nie stworzył takiego urządzenia. Policz ów następny dar.

Czy Twoja skóra jest chora? Nie. Twoja skóra jest czysta. To cud natury, wymaga tylko, abyś ją pielęgnował mydłem, olejkami, szczotką. Z czasem wszelka stal matowieje i rdzewieje, ale nie Twoja skóra. W końcu zużyją się najtwardsze metale, ale nie ta żywa powłoka, w którą Cię odziałem. Stale się odnawia, nowe komórki zastępują stare, podobnie jak teraz nowy Ty zastępujesz starego. Policz kolejny dar.

Czy Twoje płuca są zanieczyszczone? Nie. Twoje bramy życia stale Ci służą, nawet w najbardziej zatrutym przez Ciebie środowisku. Sześćset milionów pęcherzyków nieprzerwanie filtruje życiodajny tlen, zarazem usuwając z ciała niszczące gazy. Policz następny dar.

Czy Twoja krew nie słudzy Tobie? Nie. Twoje pięć litrów krwi zawiera dwadzieścia dwa tryliony krwinek, a każda krwinka miliony cząsteczek. Atomy wewnątrz każdej cząsteczki wykonują ponad dziesięć milionów drgań na sekundę. W każdej sekundzie dwa miliony krwinek obumierają i zastępowane są dwoma milionami nowych w procesie zmartwychwstania, który trwa od Twoich pierwszych narodzin. Jak zawsze było wewnątrz, tak teraz jest i na zewnątrz. Policz ten następny dar.

Czy Twój umysł nie jest mocny? Czy już nie myślisz samodzielnie? Nie. Twój mózg jest najbardziej złożoną strukturą we wszechświecie. Ja to wiem. W tym półtorakilogramowym narządzie mieści się trzynaście miliardów komórek nerwowych, ponad dwa razy więcej niż ludzi na ziemi. Możesz zapamiętać każde wrażenie, każdy dźwięk, smak, zapach, ruch, jakich doświadczyłeś od dnia swoich narodzin. Umieściłem w komórkach mózgu ponad miliard bilionów cząsteczek białka. Zapisane są w nich wszystkie wydarzenia Twojego życia, które czekają tylko, byś je sobie przypomniał. Aby umożliwić mózgowi kontrolę nad ciałem, wyposażyłem go w cztery miliony receptorów bólowych, pięćset tysięcy receptorów dotyku i ponad dwieście tysięcy receptorów ciepła. Żaden skarbiec złota nie jest lepiej strzeżony od Ciebie. Żaden ze starożytnych cudów świata nie jest większy od Ciebie. Jesteś moim najdoskonalszym dziełem. Energia atomów tkwiąca w Tobie wystarczy, by zniszczyć największe miasta świata i odbudować je.

Zobacz! Zliczyliśmy wspólnie Twoje bogactwa. Przestudiuj listę. Jesteś bogaczem! Policz je raz jeszcze. Podlicz swoje aktywa. Dlaczego zdradziłeś samego siebie? Dlaczego płakałeś, że zostały Ci zabrane wszystkie dary dane człowiekowi? Dlaczego powiadasz, że nie masz w sobie mocy, by odmienić swoje życie? Czyż nie posiadasz talentu, rozumu, zdolności, nie odczuwasz pragnień i przyjemności, nie odbierasz wrażeń, nie masz dumy? Czy nie ma w Tobie wiary? Dlaczego kulisz się w cieniu, pokonany olbrzym, oczekując tylko, by litościwie zabrano Cię w upragnioną pustkę, w piekielną otchłań? Masz tak wiele. Twoje dary przepełniają kielich. Ale nie pamiętałeś o nich, chociaż ja szczodrze i stale Cię nimi obsypuję. Odpowiedz mi. Odpowiedz sam sobie. Jakiż bogacz, stary, chory, słaby i bezradny, nie oddałby całego złota ze swego skarbca za dary, które traktowałeś tak lekko!
Poznaj pierwszy sekret szczęścia i powodzenia: posiadasz, nawet w tej chwili, wszystkie dary potrzebne do zdobycia wielkiej chwały. Są one Twoim skarbem, narzędziami, którymi będziesz budował, począwszy od dzisiaj, podstawy nowego, lepszego życia. Licz swoje dary i wiedz, że już teraz jesteś moim najwspanialszym dziełem. To jest pierwsze prawo, któremu bądź posłuszny, aby dokonać największego cudu świata, powrócić do człowieczeństwa, obudzić się. Bądź też wdzięczny za lekcje, których nauczyłeś się, żyjąc w niedostatku. Albowiem ten jest bogaczem, kto niewiele pragnie, gdyż prawdziwie bezpieczne życie nie zależy od rzeczy, które człowiek posiada, lecz od tych, bez których potrafi się obejść. Gdzie są przeszkody, w których upatrujesz źródło swoich porażek? Istniały tylko w Twoim umyśle. Licz swoje dary.

Drugie prawo podobne jest do pierwszego: głoś swoją cudowność. Skazałeś siebie na to, by być gliną na poletku garncarza i leżałeś tam, niezdolny wybaczyć sobie, że upadłeś, zabijając się samooskarżeniami i wstrętem do siebie na myśl o niegodziwościach, jakich się dopuściłeś wobec siebie samego i innych. Czy to Cię nie zdumiewa? Czy nie zastanawiasz się, dlaczego ja potrafię Ci wybaczyć Twoje upadki, grzechy, użalanie, a Ty nie potrafisz wybaczyć sobie?
Zwracam się teraz do Ciebie z trzech powodów. Jesteś rzadkim klejnotem, jesteś najcenniejszym skarbem na ziemi, bo wiesz, kto Cię stworzył i jesteś jedyny w swoim rodzaju spośród siedemdziesięciu miliardów ludzi, którzy chodzili i chodzą po tej planecie od zarania dziejów. Nigdy nie było na niej nikogo dokładnie takiego samego jak Ty. Nigdy, aż po kres wszelkiego istnienia, nie będzie nikogo takiego jak Ty. Nie wiedziałeś o swojej niepowtarzalności i nie doceniałeś jej. A przecież jesteś wyjątkowy. Z ciała Twego ojca w chwili najwyższego uniesienia wytrysnęła olbrzymia ilość nasionek miłości, ponad czterysta milionów. Wszystkie one, poruszając się w łonie Twej matki, obumarły. Wszystkie z wyjątkiem jednego. Ciebie. Ty jedyny przetrwałeś w przyjaznym cieple matczynego ciała, szukając swojej drugiej połówki, pojedynczej komórki tak maleńkiej, że potrzeba by takich ponad dwa miliony, by wypełnić skorupkę żołędzia. I pomimo znikomych szans, jakie miałeś w tym ogromnym oceanie ciemności, nie ustałeś, znalazłeś tę nieskończenie małą komórkę, złączyłeś się z nią i rozpocząłeś nowe życie. Twoje życie.
Przybyłeś na świat, przynosząc ze sobą, jak każde dziecko, przesłanie, że bynajmniej nie zniechęciłem się do człowieka. Dwie komórki złączyły się, tworząc cud: setki genów zawierających się w każdym z dwudziestu trzech chromosomów każdej z nich określą wszystkie Twoje cechy, kolor oczu, Twój wygląd, wielkość mózgu. Połączyłem jedną komórkę Twojej matki z jedną wybraną spośród czterystu milionów komórek Twego ojca. Rozporządzając ponadto wielu możliwymi kombinacjami zawartymi w nich genów, mogłem stworzyć trzysta bilionów istot ludzkich, każdą inną. A kogo stworzyłem? Ciebie! Jedynego w swoim rodzaju. Najrzadszy z rzadkich klejnotów, bezcenny skarb, istotę wyposażoną w zalety umysłu, mowy, powierzchowności, zdolność poruszania się i działania, niepodobną do nikogo, kto kiedykolwiek żył, żyje czy żyć będzie. Dlaczego ceniłeś się w groszach, podczas gdy wart jesteś królewskiego okupu? Dlaczego słuchałeś tych, co Cię pomniejszali, i, dlaczego im uwierzyłeś?
Przyjmij radę.
Nie ukrywaj już dłużej swojej cudowności pod korcem, wynieś ją na światło. Pokaż światu. Nie chodź śladami Twojego brata, nie naśladuj mowy Twoich przywódców ani nie trudź się jak ludzie mierni. Nigdy nie rób czegoś tak jak inni. Nie naśladuj. Skąd wiesz, że pójdziesz za dobrym przykładem? Naśladującemu dobro nie udaje się w pełni. Nikogo nie naśladuj. Bądź sobą. Pokaż swoją cudowność światu, a ludzie obsypią Cię złotem. To jest drugie prawo. Głoś swoją cudowność.
Tak oto poznałeś dwa prawa. Licz swoje dary! Głoś swoją cudowność! Nic nie stoi Ci na przeszkodzie.

Przejdźmy do Twojej drugiej skargi. Uważasz, że omijają Cię wszelkie okazje? Przyjmij moją radę, a to się odmieni, albowiem oto podam Ci prawo osiągania powodzenia w każdym przedsięwzięciu.
Wiele stuleci temu prawo to ogłoszono Twoim pradziadom ze szczytu góry. Niektórzy go posłuchali i patrz - oto zebrali w życiu owoce: zdobyli szczęście, wykształcenie, złoto, spokój ducha. Większość nie posłuchała, lecz szukała sposobów magicznych, krętych ścieżek albo oczekiwała, że szczęśliwy traf przyniesie im życiowe bogactwa. Czekali na próżno, tak jak i Ty czekałeś. A potem płakali, tak jak Ty płakałeś, uważając, że szczęście omija ich z mojej woli. Prawo jest proste: młodzieniec czy starzec, żebrak czy król, człowiek biały czy czarny, mężczyzna czy kobieta, wszyscy mogą wykorzystać jego sekret dla siebie, albowiem spośród wielu zasad osiągania powodzenia, przekazywanych ustnie bądź w pismach, jedna tylko nigdy nie zawiodła: "A kto by Cię przymuszał, żebyś szedł z nim jedną milę, idź z nim i dwie". I to jest trzecie prawo. Sekret, który przyniesie Ci bogactwa i uznanie, o jakich nie śniłeś. Przejdź następną milę!
Jedyny pewny sposób osiągnięcia sukcesu to służyć więcej i lepiej niż się od Ciebie oczekuje, niezależnie od rodzaju wykonywanej pracy. Zwyczaj tez stosowali od zarania dziejów wszyscy, którym się powiodło. Dlatego posłuchaj: najpewniej skażesz się na przeciętność, pracując tylko tyle, za ile Ci płacą. Nie czuj się oszukany, jeśli praca Twoja warta jest więcej niż srebro, które otrzymujesz. Albowiem w życiu obowiązuje prawo wahadła i jeśli Twój trud nie zostanie wynagrodzony dzisiaj, wahadło cofnie się jutro, zwracając Ci wszystko dziesięciokrotnie.
Człowiek przeciętny nigdy nie idzie następnej mili, uważając, że na tym traci. Ale Ty nie jesteś przeciętny. Przejście następnej mili jest przywilejem, na który musisz sobie zasłużyć własną inicjatywą. Nie wolno Ci tej dodatkowej drogi unikać. Zaniechasz jej, będziesz robił nie więcej niż inni, a odpowiedzialność za porażkę spadnie tylko na Ciebie. Nieotrzymanie sprawiedliwej zapłaty za służbę jest nie bardziej możliwe niż uzyskanie jej za niewykonaną pracę.
Przyczyny i skutku, środków i celów, nasienia i owocu nie sposób rozdzielić. Skutek już rozkwita w przyczynie, cel kryje się w środkach, a owoc w nasieniu. Przejdź następną milę.
Nie martw się, jeśli służysz niewdzięcznemu panu. Służ mu lepiej. A zamiast niego będę Twoim pracodawcą, wówczas poznasz, że każda chwila dodatkowej służby, każdy dodatkowy wysiłek będą wynagrodzone. I nie martw się, gdyby Twoja nagroda nie nadchodziła szybko, bo im dłużej jej nie otrzymujesz, tym lepiej dla Ciebie.
Procent składany od składanego procentu to największa korzyść z tego prawa. Nie możesz domagać się sukcesu, możesz nań tylko zasłużyć. A teraz poznałeś wielką tajemnicę, jak stać się godnym tej rzadkiej nagrody. Przejdź następną milę!
Gdzież jest równina, skąd wznosił się Twój krzyk, że omijają Cię okazje? Rozejrzyj się wokół siebie. Spójrz, tam gdzie wczoraj taplałeś się w błocie użalania się nad sobą, teraz kroczysz wyprostowany po królewskim dywanie. Nic się nie zmieniło poza Tobą, a Ty jesteś wszystkim. Jesteś moim największym cudem. Jesteś największym cudem świata.

A zatem trzy są prawa osiągania szczęścia i powodzenia. Licz swoje dary! Głoś swoją cudowność! Przejdź następną milę! Bądź cierpliwy w kroczeniu naprzód.
Liczenia darów z wdzięcznością, głoszenia swojej cudowności z dumą, przejścia następnej mili, a potem jeszcze jednej - tego nie nauczysz się ani nie dokonasz w mgnieniu oka. To, co zdobywasz z największym wysiłkiem, najdłużej zachowujesz, podobnie ten, kto zapracował na fortunę, bardziej o nią dba niż jego spadkobiercy. Nie lękaj się, wchodząc w nowe życie. Każdej szlachetnej zdobyczy towarzyszy ryzyko. Kto nie ryzykuje, niech nie oczekuje zwycięstwa. Teraz wiesz, że jesteś cudem. Jako cud jesteś nieustraszony. Bądź dumny. Nie jesteś chwilowym kaprysem beztroskiego stwórcy eksperymentującego w laboratorium życia. Nie jesteś niewolnikiem niepojętych sił. Nie stworzyła Cię żadna inna siła poza moją, żadna miłość poza moją. Jesteś jej swobodnym przejawem. Stworzyłem Cię celowo. Poczuj moją dłoń. Usłysz moje słowa. Potrzebujesz mnie i ja potrzebuję Ciebie. Chcemy odbudować świat, a jeśli to wymaga cudu, cóż to dla nas znaczy? Obaj jesteśmy cudami i teraz mamy siebie nawzajem. Nigdy nie utraciłem wiary w Ciebie, od chwili, gdy wyprowadziłem Cię z oceanu i postawiłem bezradnego na piasku. Według Twojej miary czasu stało się to ponad pięćset milionów lat temu. Próbowałem wielu modeli, wielu kształtów, wielu rozmiarów, aż wreszcie około trzydziestu tysięcy lat temu nadałem Ci formę doskonałą. Potem już przez wszystkie te lata nie czyniłem żadnych ulepszeń. Jak bowiem można ulepszyć cud? Spoglądałem na Ciebie z zachwytem i byłem zadowolony. Dałem Ci ziemię i uczyniłem jej panem. Następnie, by umożliwić Ci rozwinięcie w pełni Twoich możliwości, położyłem raz jeszcze rękę na Tobie i obdarzyłem Cię mocami, jakich nie zna żadne inne stworzenie we wszechświecie po dziś dzień.

Dałem Ci moc myślenia. Dałem Ci moc miłości. Dałem Ci moc woli. Dałem Ci moc śmiania się. Dałem Ci moc wyobraźni. Dałem Ci moc tworzenia. Dałem Ci moc planowania. Dałem Ci moc mowy. Dałem Ci moc modlitwy. Jestem z Ciebie bezgranicznie dumny. Stworzyłem dzieło doskonałe. Pełną żywą istotę. Kogoś, kto potrafi się przystosować do każdego klimatu, znieść wszystkie trudy, podjąć każde wyzwanie. Kogoś, kto potrafi rządzić swym przeznaczeniem bez mojej interwencji. Kogoś, kto potrafi działać na podstawie wrażeń i odczuć, kierując się mądrością intuicji, myśląc i rozważając, jakie działanie będzie najlepsze dla niego i całej ludzkości.

Dochodzimy teraz do czwartego prawa powodzenia i szczęścia. Dałem Ci jeszcze jedną moc, moc tak wielką, że nie posiadają jej nawet moi aniołowie. Dałem Ci wolność wyboru. Wyposażając Cię w ten dar, wyniosłem Cię ponad aniołów. Aniołowie nie mają wolności wyboru grzechu. Dałem Ci absolutną władzę nad Twoim losem. Pozwoliłem, byś sam kształtował siebie zgodnie w własną wolną wolą. Ani niebiański, ani ziemski z natury, uzyskałeś wolność formowania siebie wedle własnego życzenia. Mogłeś wybrać upadek w najniższe formy życia, ale także, kierując się osądem duszy, ponowne narodziny w wyższych formach istnienia, boskich.
Nigdy nie odebrałem Ci tej wielkiej mocy - wolności wyboru. Cóż uczyniłeś z tą potężną mocą? Spójrz na siebie. Pomyśl, jakich wyborów dokonałeś w życiu i przypomnij sobie te gorzkie chwile, kiedy chętnie padłbyś na kolana, prosząc o możliwość wybrania raz jeszcze. Lecz co minęło, to minęło.
A teraz znasz już czwarte prawo szczęścia i powodzenia. Używaj mądrze swej wolnej woli. Wybieraj miłość. Wybieraj śmiech. Wybieraj tworzenie. Wybieraj wytrwałość. Wybieraj pochwałę. Wybieraj uleczanie. Wybieraj dawanie. Wybieraj działanie. Wybieraj rozwój. Wybieraj modlitwę. Wybieraj życie.

Teraz wiesz, że Twoje nieszczęścia nie spotkały Cię z mojej woli, albowiem w Tobie jest wszelka moc. Nagromadzone uczynki i myśli, które zawiodły Cię na ludzkie śmietnisko, to był Twój wybór, a nie mój. Moce, którymi Cię obdarzyłem, okazały się zbyt wielkie wobec Twojej niedoskonałości. Ale teraz wyrosłeś wysoki i mądry i Twoje będą wszelkie owoce ziemi. Jesteś czymś więcej niż skończonym bytem: Ty się stajesz. Zdolny jesteś do wielkich cudów. Twoje możliwości są nieograniczone. Które jeszcze spośród moich stworzeń opanowało ogień? Które jeszcze pokonało grawitację, przebiło niebiosa, zwycięża choroby, plagi i suszę? Nigdy więcej nie pomniejszaj siebie. Nigdy więcej nie zadowalaj się okruszynami ze stołu życia. Nigdy więcej, od teraz, nie ukrywaj swoich talentów. Wspomnij dziecko, które mówi, Kiedy będę dużym chłopcem... Ale cóż to znaczy? Albowiem duży chłopiec powiada, Kiedy dorosnę...`A gdy dorośnie, mówi, Kiedy się ożenię.... I w końcu, cóż to oznacza? W miejsce tej myśli pojawia się wkrótce, Kiedy przejdę na emeryturę... Przychodzi pora emerytury i człowiek patrzy wstecz na przebytą krainę. Hula po niej zimny wicher, wszystko w życiu jakoś mu umknęło i nic nie pozostało.
Ciesz się każdym dniem, dzisiaj. Dokonałeś największego cudu świata. Narodziłeś się na nowo. Każdy nowy dzień jest wyzwaniem i radością. Narodziłeś się ponownie, lecz tak samo jak poprzednio, możesz wybrać porażkę i rozpacz, albo powodzenie i szczęście. Wybór należy do Ciebie. Wyłącznie do Ciebie. Ja mogę się tylko przyglądać, tak jak przedtem - z dumą lub smutkiem.
Zapamiętaj cztery prawa szczęścia i powodzenia:
Licz swoje dary.
Głoś swoją cudowność.
Przejdź następną milę.
Używaj mądrze swej mocy wolnej woli.
I zapamiętaj jeszcze jedno, które dopełni te cztery: Rób wszystko z miłością, miłością do siebie, miłością do ludzi, miłością do mnie. Obetrzyj łzy. Wyciągnij rękę, uchwyć moją dłoń i wyprostuj się. Chodź ze mną: JESTEŚ NAJWIĘKSZYM CUDEM ŚWIATA!

______________________

foto Google
inspiracja Blog Iwony Majewskiej Opiełka

29 listopada 2011

to, co proste i prawdziwe

*

















Pewnego razu chłopiec wybrał się na spacer do lasu i doszedł do dużej polany, na której wznosił się dom. Po obu jego stronach ciągnęły się duże ogrody, a w każdym z nich znajdował się ogrodnik. Ogrody okazały się jednak bardzo różne. Jeden był dziki i pełen chwastów, a jego ogrodnik sprawiał wrażenie zdesperowanego. Wyrywał zielsko i wciąż przeklinał.
W drugim ogrodzie panowała harmonia. Wszędzie kwitły kwiaty, wszystko wyglądało pięknie i naturalnie, a ogrodnik wydawał się panować nad wszystkim. Opierał się o drzewo i gwizdał jakąś piosenkę.
Chłopiec postanowił porozmawiać z ogrodnikiem wyglądającym na zadowolonego z siebie. Spytał go, jak to się dzieje, że w jego ogrodzie panuje ład i nie musi niczego robić, podczas gdy sąsiedni ogród jest taki zaniedbany, chociaż opiekujący się nim ogrodnik bez przerwy pracuje.

To ciekawe - odpowiedział ogrodnik - Był kiedyś czas, kiedy pracowałem tak jak mój kolega. Wyrywałem chwasty, ale stwierdziłem, że nie mogę sobie w ten sposób z nimi poradzić. Zawsze pozostawała w ziemi część korzeni i przy wyrywaniu spadały na nią nasiona i w efekcie wyrastały nowe chwasty. Kiedy skończyłem pracę z jednej strony ogrodu, to na drugiej czekała już na mnie kolejna robota. Wtedy wymyśliłem sobie nową strategię. Zacząłem sadzić rośliny, które rosły szybciej niż chwasty. Wkrótce wygrałem pojedynek z zielskiem. Wszędzie tam, gdzie rosną te rośliny, nie ma chwastów. Mój ogród utrzymuje się sam w czystości.

Zapadł zmrok i chłopiec poszedł razem z ogrodnikiem do jego domu. Kiedy siedzieli w pokoju, ogrodnik zgasił nagle światło. Zrobiło się ciemno jak w grobie. Ogrodnik spytał wtedy chłopca: czy możesz wyrwać ciemność? Następnie zapalił światło i, nie czekając na odpowiedź, ciągnął: jedynym sposobem przezwyciężenia ciemności jest przesycenie jej światłem. Nie możesz jej wyrwać.
Nie jest łatwo walczyć ze swymi obawami. Bardzo dobrym środkiem przeciwko strachowi jest na przykład wdzięczność. Jeżeli kiedyś będziesz czuł lek przed przyszłością, zaczniesz się obawiać, że coś ci się nie uda, że nie podołasz wszystkiemu, wypróbuj jedno bardzo proste ćwiczenie: napisz pięć rzeczy, za które jesteś wdzięczny. Strach jest jak ciemność.


















Kiedy chłopiec następnego ranka wybrał się w dalszą drogę, zobaczył nagle trzeci ogród. Niedaleko zobaczył jakąś rodzinę. Podszedł więc bliżej i zapytał czyją stanowi własność ten ogród. Odpowiedzieli: Należy do naprawdę nadzwyczajnego lekarza. Z trujących roślin, które tam rosną, robi lekarstwa.

Zapanuj nad swoją sytuacją i z warunków, w których się znajdujesz, uczyń lekarstwo. Zmobilizuj się do działania, aby przezwyciężyć fatalny splot okoliczności. Nie życz sobie jasnych, nieskomplikowanych sytuacji, lecz umiejętności, które pozwolą ci poradzić sobie z trudnościami. Presja, której ulegasz, może wpływać pozytywnie, może zapobiegać marnowaniu się sił umożliwiających działanie. Bądź aktywny i pomysłowy. Działaj twórczo. Presja okoliczności może okazać się dla ciebie trucizną albo lekarstwem. Ty decydujesz o tym. Jak oceniasz swoje możliwości? Jak oceniasz siebie? Czy jesteś profesjonalistą? Pamiętaj, że profesjonalistą pozostaje ktoś, kto potrafi działać sprawnie także wtedy, kiedy nie najlepiej się czuje.
Każdy może odnosić sukcesy, ale dźwignięcie się z życiowej porażki wymaga prawdziwej sztuki.

____________________________________
Bodo Schafer Droga do finansowej wolności
foto Google

11 listopada 2011

po obu stronach cienia

*


















Naszym największym lękiem nie jest to, że jesteśmy nieodpowiedni. Naszym lękiem jest to, że jesteśmy silni ponad miarę. To nasze światło, a nie nasza ciemność nas przeraża. Pytamy siebie: „Kimże jestem, aby być błyskotliwym, wspaniałym, utalentowanym, sławnym?” Właściwie to kimże jesteś, aby takim nie być? Jesteś dzieckiem bożym. Twoje udawanie małego nie służy światu. Nie ma nic oświeconego w kurczeniu się po to, aby ludzie nie czuli się przy tobie niepewnie. Wszyscy jesteśmy stworzeni, by błyszczeć jak dzieci. Urodziliśmy się po to, aby przejawiać bożą chwałę, która jest w nas. Ona Nie jest w niektórych z nas; jest w każdym. Jeżeli pozwalamy świecić naszemu światłu, to nieświadomie pozwalamy, by czynili to samo. Jeżeli wyzwalamy się ze swoich lęków, nasza obecność automatycznie wyzwala innych.

Marianne Williamson




*

31 sierpnia 2011

Pan Los w Polu Miłości

*
















Wczoraj spotkałam się z matką swojego syna i synowej. Historia poruszyła mnie swoim nieprawdopodobieństwem. Przed oczyma pojawiły się ustawienia rodzinne, pole miłości rodziny i Pan Los. Słuchałam, powiedziałam kilka słów i została cisza. Nieme porozumienie z czymś, co jest większe i nienazwane. Wiara, że najlepsze rozwiązania przyniesie czas, dobro, miłość.
Pragnieniem moim jest pogłębiać w sobie przestrzeń nieskończenie pojemnej pokory słuchania drugiego człowieka i wsłuchania się w głos, który prowadzi do postawienia pierwszego kroku ku uznaniu tego, co jest, i ku upragnionej zmianie. Bert Hellinger jest inspiracją do podjęcia decyzji sprzecznej z ludzką potrzebą kontroli, wyzwalającej kaskadę zdarzeń prowadzących do harmonii, tak, by każdy znalazł się na swoim miejscu, tam, skąd w naturalny sposób czerpie silę życiową z miłości. Proces przypominający układanie obrazu z kawałeczków puzzli.
Trzeba być otwartym i gotowym, poddać się sile losu, by ruch harmonizacji mógł dziać się w swoim rytmie. Cierpienie i łzy biorą się z naturalnego oporu ego przed zmianą, kiedy Stare umiera, by zrobić miejsce dla Nowego, kiedy na końcu procesu, tak lub inaczej, pojawia się ład, jak tęcza po burzy.
Pisząc te słowa widzę postać Piotra, najodważniejszego mężczyzny, jakiego poznałam w ostatnich latach. To on pierwszy pośród znanych mi osób postawił krok do uzdrowienia relacji rodzinnych uczestnicząc w warsztatach hellingerowskich, dzięki niemu iskierka przemiany w rodzinie zaczęła się tlić w moim umyśle, aż poprzez kolejne sploty okoliczności zapłonęła jasnym płomieniem i przyniosła niezwykłe efekty. Piotr, tak jak każdy z nas, niesie w sobie los, który ciągle domaga się nielogicznej pokory, i gotowości poddania większej sile, niż człowiek potrafi sobie wyobrazić i zrozumieć.
Konstelacje rodzinne to proces wymagający uważności i ciszy, niezwykły w swoich konsekwencjach. Jest prawdą duszy i serca, o której nie można opowiedzieć prostej historii Opowieść przemiany losu pisze życie poprzez uśmiech, łzy, radość, uznanie, pokorę, bezinteresowną miłość, życzliwość dla siebie i innych oraz w głębokiej ciszy wsłuchanie w głos duszy.
Za dwa tygodnie odbywa się 3 dniowe seminarium z Hellingerem, Drogi Miłości we Wrocławiu. Jeśli ktokolwiek ma pragnienie, by coś ważnego w swoim życiu ruszyć z miejsca, to polecam bardzo posłuchać głosu intuicji i pójść za nim. Natenczas cytuję słowa Gerharda Walpera, ucznia i terapeuty. Różne mogą być elementy indywidualnej drogi życia, na której poznajemy siebie. Ich wybór jest sprawą wolnej woli. Pozdrawiam i zapraszam do lektury.


Co nowego Bert Hellinger wprowadził w ostatnich latach do sposobu postępowania?

  • Osoba prowadząca ustawienie pozostawia za sobą obrazy woli pomagania i woli doprowadzania do rozwiązania. Wszystko jest tu w gestii wewnętrznego ruchu, przez który pochwyceni są reprezentanci, prowadzący i klienci. Ustawiający zawierza się prowadzeniu, pomagając również klientowi w pełnym oddaniu się większej Sile. Nie ma konieczności prowadzenia ustawienia do „rozwiązania”. Wystarczy istotny impuls, który pozwoli klientowi ruszyć dalej.
  • To, co prowadzi dalej, przychodzi z zupełnie innego obszaru (pola), jako zaskakujący, również dla ustawiającego, duchowy impuls. Jego „duchowość” potwierdza sposób jego działania: działa w sposób bezpośrednio twórczy, nastawiony jest na zmianę i aktywność.
  • Często rozmowy i mówienie nie wystarczają, raczej przerywają one decydujący, wewnętrzny, twórczy ruch i są częścią naszej potrzeby kontroli. To, co reprezentanci odpowiadają na zadawane im pytania powstaje często uwięzione we własnych ocenach i osądach, w obrazach o tym, co właściwe, a co nie, albo w woli pomagania. Bez mówienia pozostajemy w kontakcie z wewnętrznym ruchem, który może się wtedy coraz bardziej usamodzielniać. Chodzi zatem o cichy, skupiony sposób prowadzenia ustawienia, który tworzy przestrzeń coraz większego zaufania dla reprezentantów. Działanie ma pierwszeństwo przed interpretacją.
  • Osoba ustawiająca prowadzi pojedynczą osobę i grupę do „miłości Ducha“ zwróconej ku wszystkiemu, jakim ono jest i ku każdemu człowiekowi, takim jaki on jest – z miłością.
  • Rozpoznaje on to, co uzdrawiające i prowadzące dalej w tym, co klientowi przeszkadza, albo czego chce się on pozbyć. Tak, jak „śmierć przychodzi zawsze we właściwym czasie” (Bert Hellinger), tak też konflikty (w partnerstwie, z dziećmi, zawodowe) albo choroba, która nas pochwyca, pojawiają się w najwłaściwszym momencie. Są koniecznością.
  • „Problem“ klienta, jego choroba, jego niepowodzenie nie są niczym osobistym” (Hellinger). Wypływają one z pewnego ruchu duchowego pola rodziny, jako skutek zaburzenia lub naruszenia porządku w tym polu. Pole poszukuje w sposób twórczy przy pomocy choroby, problemu albo konfliktu takiego ruchu, który przyniesie rozwiązanie i poprowadzi dalej. Taki ruch jest ruchem wielkiej miłości, Ruchem Ducha (Hellinger)
  • Ustawiający prowadzi tylko powierzchownie. Postrzega siebie we wszystkim, co robi jako tego, który kierowany jest przez Siłę wychodzącą daleko poza niego. Otwiera się na prowadzenie poprzez tę Siłę i czeka, aż coś większego włączy się do całości. Takie czekanie jest miłością, duchową miłością. Przygotowuje często drogę temu, co decydujące.
  • Całej pracy ustawieniowej towarzyszyć powinno oczyszczenie z wewnętrznych obrazów, które stają przeciwko życiu i miłości, a które utrzymywane są przez nasze sumienie. Są to przede wszystkim nasze własne osądy i oceny, które pozwalają nam z czystym sumieniem pozostawać w naszej rodzinie, gdyż zapewniają przynależność do niej. Miłość Ducha wynosi nas krok po kroku ponad te granice, ku harmonii z większym polem, większymi siłami i z większą miłością.
  • Główna uwaga „kierującego” ustawieniem skierowana jest na odebranie władzy wewnętrznym obrazom i zdaniom klienta, które stają na drodze jego własnemu rozwojowi i spełnianiu się miłości w relacjach i związkach. Będzie on w stanie tego dokonać wtedy, kiedy pokona z miłością swoje własne wewnętrzne zdania i obrazy, w których pozostaje uwięziony poprzez osądy i oceny.
  • „Tylko miłość uwalnia” (Hellinger). Prowadzący ustawienie daje miłości potrzebny jej czas do ukazania się. Osoby niedoświadczone przerywają, zanim pełnia miłości pochwyci ustawiającego i reprezentantów: jako bezsilny ból, który uwalnia – jako żal i pokora, które pozwalają znów wrócić do godności – jako głębokie współodczuwanie i większa wyrozumiałość, która łączy ze sobą to, co było oddzielone – jako niemoc, która głęboko kłania się wewnętrznie przed działaniami większych sił, doświadczanych jako te, które przynosi nam ze sobą Los, a które są przepotężne.

Gerhard Walper

Dodam, że konstelacje rodzinne są dla większości ludzi sprzeczne ze znanym, stereotypowym, logicznie doświadczanym obrazem świata. Poszukującym odpowiedzi laikom jest zwykle łatwiej zaakceptować zjawisko ustawień. Trudniej przychodzi to specjalistom z dziedziny psychologii, którzy dotychczas nie spotkali się z tym fenomenem. Cały bagaż wiedzy przeszkadza im doświadczać przepływu energii w rodzinie bez uprzedzeń.

23 sierpnia 2011

pudełko z niespodzianką


*

Gdziekolwiek idziesz, tam się znajdujesz. Nie można cofnąć się do przeszłości ani jej zmienić, ale zawsze można iść naprzód i zmieniać przyszłość.

















Zamknij oczy i wyobraź sobie...

Jest piękne i spokojne letnie popołudnie, a ty przebywasz sam na łonie natury. Łagodny wietrzyk igra w koronach drzew. Na wodzie migają iskierki światła, kiedy jej kręgi rozchodzą się po powierzchni tak blisko ciebie, że mógłbyś ich dotknąć. Gdzieś wysoko postrzępione chmury przesuwają się po niebie, a kwiaty przechylają główki ku słońcu.

Teraz wyobraź sobie, że słyszysz wodę przelewającą się po kamieniach, echo dalekich ptasich nawoływań, tchnienie wiatru w drzewach. Poczuj, jak delikatny orzeźwiający, chłodny wietrzyk rozwiewa ci włosy. Przesuń lekko palcami po wodzie, aby dotknąć jej aksamitnego chłodu. Wdychaj powietrze: zapach skoszonego zboża płynący z dalekich pól, intensywny aromat wiciokrzewu pnący się po zapomnianej pergoli. Uczyń w swej wyobraźni to wszytko jak najbardziej rzeczywistym.

Następnie wizualizuj na swoich kolanach małe drewniane pudełko. Jest otwarte. Oczami wyobraźni zobacz to, czego chcesz się pozbyć. Mogą to być zmartwienia, lęki, niepokoje, złe wspomnienia - wszystko to, od czego pragniesz się uwolnić, żeby poczuć większy spokój i ulgę.

Teraz ze swojego umysłu wyjmuj kolejne rzeczy w formie małych kamyczków i wkładaj po jednej do pudełka, każda z nich uważnie oglądając. Gdy włożysz już wszytko, czego już nie potrzebujesz, zamknij pokrywkę i delikatnie postaw pudełko przed sobą w strumieniu. Widzisz, jak się uniosło i płynie w dół?

Patrz, jak porywa je prąd i powoli niesie hen ze sobą. Nie odrywaj od niego wzroku. Cały czas śledź, jak unosi się na powierzchni wody i staje się coraz mniejsze, gdy odpływa od ciebie w dal, aż zupełnie znika. Kiedy już całkiem stracisz je z oczu, jeszcze przez kilka chwil upajaj wzrok tą scenerią, a następnie otwórz oczy i powróć do swojej codziennej rzeczywistości. Twoje emocjonalne bagaże stały się teraz lżejsze. Uśmiechnij się.

____________________________________________

cytuję za Andrew Bienkowski, Mary Akers "Radykalna wdzięczność",

Wydawnictwo Medium 2008, str.171

20 sierpnia 2011

co zrobisz z tą nagością?

*




















Bliskość, zbliżenie się do drugiego człowieka, oznacza odrzucić wszystkie mechanizmy obronne. Tylko wtedy owa bliskość jest możliwa. Ale powstaje lęk, że gdy przestaniesz się "bronić", gdy zrzucisz wszystkie maski jakie nosisz... kto wie, co zrobi ten drugi...


Wszyscy ukrywamy tysiące rzeczy, nie tylko przed innymi, ale nawet przed samymi sobą, gdyż byliśmy wychowani w społeczeństwie, które narzuciło nam tysiące zahamowań, tysiące zakazów, nakazów, tabu. Stąd lęk przed innymi. I czujesz się lepiej, gdy zachowujesz trochę dystansu i masz w zanadrzu swoje mechanizmy obronne, gdyż ktoś może dotknąć ran. Tak, każdy, dosłownie każdy, obawia się bliskości.


Sytuacja jest niełatwa, gdyż każdy PRAGNIE bliskości. Bez niej jesteś samotny we wszechświecie, żyjesz bez przyjaciela, bez ukochanej, bez kogokolwiek komu mógłbyś ufać, bez kogokolwiek przed kim mógłbyś odkryć swoje rany. Warto pamiętać, że rany nie zabliźnią się, jeśli nie są odsłonięte. Gdy je zasłonisz, wypełnią się jedynie jeszcze większą ropą.


Bliskość jest podstawową potrzebą człowieka. Każdy jej pragnie, ty też. Jednocześnie pragniesz, aby to ta DRUGA osoba się zbliżyła, aby się odsłoniła, odrzuciła swoje mechanizmy obronne, odkryła swoje rany, zerwała maski, które nosi, odkryła swoją autentyczną osobowość, stanęła zupełnie "nago" przed tobą.





















Pragniesz i masz...
Co teraz zrobisz z tą 'nagością' ?

03 czerwca 2011

dialog nad przepaścią

*
Dopiero wtedy, kiedy pierwszy człowiek rzucił się w morze, fale cofnęły się i woda się rozstąpiła...












Pewien ateista spadł ze skały. Zsuwając się w dół, złapał gałąź małego drzewka. I zawisł tak, pomiędzy niebem nad sobą i skałami tysiąc stóp niżej, wiedząc, ze długo tak nie wytrzyma.
Wtedy przyszedł mu do głowy pomysł.
- Boże - wykrzyknął z całej siły.
Cisza. Nikt nie odpowiedział.
- Boże - krzyknął znowu. - Jeżeli istniejesz, ocal mnie, a obiecuję, że będę w ciebie wierzył i innych uczył wiary.
Znowu cisza.
Wtem omal nie puścił gałęzi, słysząc potężny głos, rozbrzmiewający echem w wąwozie:
- Wszyscy mówią to samo, gdy potrzebują pomocy.
- Nie, panie, nie. - wykrzyknął z iskierka nadziei. - Nie jestem taki, jak inni. Czyż nie widzisz, że zacząłem wierzyć, słysząc twój głos mówiący do mnie. Ocal mnie tylko, a ja będę głosił twe imię po wszystkich krańcach ziemi.
- Dobrze - rzekł głos. - Ocalę cię. Puść gałąź.
- Puścić gałąź? - zawołał przerażony człowiek. - Czy myślisz, że zwariowałem?


Modlitwa żaby_Anthony de Mello, str.97
foto Google
***

linkWithin

Related Posts with Thumbnails