Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolność wyboru. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolność wyboru. Pokaż wszystkie posty

11 listopada 2014

all has own place and time

*
From the pain come the dream
From the dream come the vision
From the vision come the people
From the people come the power
From this power come the change

Peter Gabriel "Fourteen Black Paintings"

















Hello you...

I'm delighted with the gift of writing, particularly how easy it comes and in results it gives me a great pleasure. Shortly speaking I'm keen on discribing feelings, thoughts and everything which comes from mind and depth od soul. 
I appreciate trusting in myself and the self-rielance still more often. I'm proud of being the exceptional one and of my individual approach to life experiences.
You know? Finally I've discovered the source of life: unconditional trusting myself and accepting each expierence.  I  see (undarstand) that each experienceis important and valuable. There are neither bad or good ones. Every experience contributes to internal development to overcoaming mental limits enables meeting with thoughtshapes looking like fears, dispels all doubts.

Well, fears have big eyes ang nothing more, have they? Thet's why I have been dispeling my fears for many years. Time to time I have a need to surrender and feel fear in every breath to trasform its enegy into power of life. Sometimes I push it up loading my responsibility on somebody else. Anyway I trust my intuition, rely on myself and love life which I choose everyday consciously or subconsciously.
I'm conscious of subconsciousness existence. I know, only carefull being in every experience allows to discover it - to see its activities. That's knowingness.

The main reasons are me, me, me. I'm who I'm with human tools: instinct, intellect, body and intuition

Still alive, with an inexhaustible enthusiasm for life and with love
yours D.
________________________________________

english exercises with M.

14 marca 2012

co z tego, że mam ego

...


cytuję

Jesteśmy w stanie dostąpić zbawienia, wyzwolenia, oświecenia, nirwany, tao, dzięki doświadczeniu nie doświadczonego dobra, które tkwi wewnątrz Nas. Możemy doświadczyć tego naturalnego stanu istnienia, dzięki powrotowi do naszej wiecznej Podstawy i pozostaniu tam, gdzie zawsze byliśmy, nie wiedząc o tym. Lecz nie możemy tego doświadczyć ponieważ: zachowujemy się obłąkańczo, głupio, prostacko. Zachowujemy się tak ponieważ naszym życiem rządzi fałsz o nazwie fałszywe ''ja''. Więc jak dotrzeć do wewnętrznej prawdy, swojego prawdziwego JA. Musimy po prostu najpierw zmierzyć się ze swoim fałszywym ''ja''. Zmierzyć się, to znaczy przyjrzeć się i powiedzieć sobie prawdzie w oczy, że tacy właśnie jesteśmy ! Jesteśmy nie oznacza, że w istocie tacy jesteśmy, lecz jest to fałsz, nasza druga natura.

Nie ma to nic wspólnego z potępianiem, osądzaniem siebie samych, czy innych ludzi. Lecz ma to bardzo wiele wspólnego z naszym wyrafinowaniem i fałszywym mniemaniem o sobie.

Jeżeli nie chcemy nic o tym wiedzieć jacy naprawdę jesteśmy, ile zadajemy bólu i cierpienia sobie i innym, nie chcemy nic wiedzieć jacy jesteśmy opętani w tym co robimy, to znaczy, że w naszym życiu dalej panuje fałsz, który skutecznie tłumi nasze prawdziwe JA. Nasze fałszywe ''ja'' nie pozwala nam dostrzec, że tam gdzie ono się kończy zaczyna się prawdziwa miłość, wolność i szczęście. I nic nie musimy robić, ponieważ pojawi się ono automatycznie, pojawi się w pełnej krasie, w całej swej okazałości, pojawi się cała prawda o Nas Samych.

To jest odpowiedz na pytanie dlaczego należy mówić o zaklętym kręgu swojego ''ja''. A więc po to, aby w końcu się temu przyjrzeć i pozwolić temu odejść.

Weźmy dla przykładu postawę kłamcy.Człowiek, który kłamie nigdy nie przestanie kłamać, dopóki uczciwie nie stwierdzi, nie powie wprost samemu sobie, że jest kłamcą. Jeżeli uczciwie spojrzy tej prawdzie w oczy i jak uczciwie przeanalizuje swoją postawę i motywacje, które go do tego skłaniają, to uczyni milowy krok, aby w końcu przestać lub.... przynajmniej przestawać kłamać.
Jeżeli tego nie zrobi, to koniec końcem nieoceniony proces życia, ten niezwykły mechanizm ''podstawi'' mu kogoś, kto mu powie, że jest kłamcą. Czyli zgodnie z prawem manifestacji - odbierze tyle, ile sam daje, a dzieje się to, nie po to, aby kogoś skrzywdzić, lecz po to, aby w końcu zaczął odrabiać swoją lekcję o nazwie fałsz. Więc ta cała bezduszność, okrucieństwo, głupota, prymitywizm nie wiele wspólnego z samym człowiekiem, z jego wewnętrzną prawdą, lecz dotyczy tej części osobowości, którą nazywamy drugą, fałszywą naturą człowieka. Ta druga natura nie bierze się znikąd, lecz jest w znacznej mierze odziedziczona i nabyta.

Więc to moje pisanie o tych nazwijmy w skrócie ''patologiach'' naszej osobowości, to oddziaływanie na podświadomość, abyśmy nie wpadli w pułapkę samouwielbiania się, lecz bardziej zwrócili się w stronę własnych przyczyn (przeszkód ), które oddzielają nas od naszej prawdy, bo tędy prowadzi droga do ''DOMU''.

Różokrzyżowcy namalowali pewien obraz, który przedstawia drogę człowieka do ''Boga'', czyli do swojego ''Domu''. Symbolicznie - gdy ten człowiek już był u wrót '' Boga'' nagle zobaczył ''diabła'', gdzie ten diabeł nie tylko nie pozwolił mu wejść, ale chciał go nawet zabić. Mędrzec był zdziwiony, o co tu chodzi, aby w takim miejscu, tuż przed samym ''Bogiem'' znajdował się ''diabeł''? W końcu zrozumiał, że tym diabłem, który nie pozwolił mu zjednoczyć się z ''Bogiem'', było jego Ego, jego fałszywe ''ja''. Więc wraca z powrotem, zostawia swoje ''ja'' i jeszcze raz idzie do ''Boga''. Tym razem we wrotach do ''Boga'' nie było już ''diabła''. Jest to symboliczne przedstawienie tego, co przeszkadza nam wrócić do ''Boga'' do swojej pierwotnej doskonałości, do własnego ''Domu'' tym samym pokazuje od czego należy zacząć.

_________________
foto DL
przeczytane tutaj

03 czerwca 2011

dialog nad przepaścią

*
Dopiero wtedy, kiedy pierwszy człowiek rzucił się w morze, fale cofnęły się i woda się rozstąpiła...












Pewien ateista spadł ze skały. Zsuwając się w dół, złapał gałąź małego drzewka. I zawisł tak, pomiędzy niebem nad sobą i skałami tysiąc stóp niżej, wiedząc, ze długo tak nie wytrzyma.
Wtedy przyszedł mu do głowy pomysł.
- Boże - wykrzyknął z całej siły.
Cisza. Nikt nie odpowiedział.
- Boże - krzyknął znowu. - Jeżeli istniejesz, ocal mnie, a obiecuję, że będę w ciebie wierzył i innych uczył wiary.
Znowu cisza.
Wtem omal nie puścił gałęzi, słysząc potężny głos, rozbrzmiewający echem w wąwozie:
- Wszyscy mówią to samo, gdy potrzebują pomocy.
- Nie, panie, nie. - wykrzyknął z iskierka nadziei. - Nie jestem taki, jak inni. Czyż nie widzisz, że zacząłem wierzyć, słysząc twój głos mówiący do mnie. Ocal mnie tylko, a ja będę głosił twe imię po wszystkich krańcach ziemi.
- Dobrze - rzekł głos. - Ocalę cię. Puść gałąź.
- Puścić gałąź? - zawołał przerażony człowiek. - Czy myślisz, że zwariowałem?


Modlitwa żaby_Anthony de Mello, str.97
foto Google
***

01 czerwca 2011

Dzień Dziecka, czyli o przytulaniu, głaskaniu, rozpieszczaniu, zabawie i miłości.

*
Podczas, gdy Kłapouchy wszystkim się zadręcza, Prosiaczek nie może się zdecydować, Królik wszystko kalkuluje, zaś Sowa wygłasza wyrocznie, Puchatek po prostu jest. Każdy czas jest dobry na szczęśliwe dzieciństwo.
Z dedykacją dla każdego dziecka, szczególnie dla dzieci, które wybrały mnie













Jednym z najważniejszych aspektów naszego życia jest dziecko, które w nas mieszka. Jest ono częścią Ja, częścią czującą, wrażliwą, bazą naszych emocji. Nawiązać kontakt z naszymi emocjami, by je zaakceptować, oznacza pozostawać w kontakcie z tym właśnie dzieckiem. Jest jeszcze w nas dziecko magiczne, połączone z magią wszechświata, dziecko rozbawione, rozpromienione, i jest też mądre dziecko, które wszystko wie i widzi poza pozorami stworzonymi przez dorosłych. Dziecko jest tą cząstką osobowości, która jest najbliżej naszej duchowej esencji. Zapewne nieraz odczuliśmy w kontakcie z nowo narodzonym dzieckiem głębokie wzruszenie, bo w nim dostrzegamy odbicie swojego ducha. Kultywowanie naszego związku z wewnętrznym dzieckiem umożliwia połączenie z tą esencją, która wtedy może w pełni się wyrazić.

Nawiązanie kontaktu z wewnętrznym dzieckiem jest ważne też dlatego, że ono posiada klucz do naszej kreatywności. Nie boi się eksperymentować i próbować nowych rzeczy. Gdy dziecko rysuje obrazek, nie zastanawia się, jak będzie ocenione. Robi to, bo rysowanie sprawia mu radość. Dzieci nie oceniają, ryzykują, są ciekawe i odważnie zadają pytania i eksplorują otaczający je świat. Kontakt z energią wewnętrznego dziecka pomaga w rozwinięciu twórczego potencjału, w zdobywaniu większej niezależności, podnoszeniu poczucia własnej wartości, w przekraczaniu niepożądanych nawyków i wstydu oraz nadmiernej powagi i krytycyzmu, pogłębianiu dystansu wobec codziennych sytuacji i swoistej lekkości oraz pobudzaniu spontaniczności. Im bliżej tej części swojej osobowości pozostajemy tym lepszymi rodzicami jesteśmy.

Wewnętrzne dziecko ma też klucz do bliskości w związkach z innymi ludźmi, jako że dziecko jest tą cząstką, która odczuwa najgłębsze emocje, potrafi kochać, jest wrażliwa, otwarta i bezbronna. Doświadczyć prawdziwej bliskości można będąc bezbronnym i otwartym na miłość. Wrażliwe dziecko pozwala zbliżyć się do ludzi, sprawia, że przebywanie w towarzystwie kogoś, kto ma z nim kontakt, jest przyjemnością i zabawą, albowiem wzrusza nas tak samo, jak małe dzieci.

Większość z nas wyparła bądź zapomniała o swoim wewnętrznym dziecku. Odkrywszy, że świat nie jest bezpiecznym miejscem, stworzyliśmy mur wokół niego, by jak najlepiej chronić tę wrażliwą i delikatną esencję. W efekcie tego procesu dziecko jest ukryte głęboko w nas, przytłoczone stertą przekonań, emocji, gdzie czuje się zapomniane, niechciane, niekochane, odrzucone. Nie pamiętamy o jego istnieniu. Uruchamiamy automatyczne systemy obronne, które kiedyś stworzyliśmy, by je chronić, ale już nie pamiętamy, komu one służą. Nie pamiętamy o istnieniu dziecka, o różnorodnych jego potrzebach, i o tym, że nie odchodzi, nie dorasta, nie umiera. Potrzebuje nadal miłości, troski, radości, uwagi, zabawy, czułości, uznania i ochrony. Jego potrzeby staja się naszymi nieuświadomionymi potrzebami i motywują nasze działania. Dopóki nie uświadomiamy sobie, skąd bierze się motywacja, to na oślep ulegamy wewnętrznym impulsom, realizujemy zadania, a dziecko nadal pozostaje niezauważone, a my czujemy się niespełnieni. Bo to nie tylko o potrzebę chodzi, ale i o dziecko. Ba, ono jest pierwsze. Czasami tak ignorowane dziecko sabotuje naszą szansę na osiągnięcie sukcesu, ponieważ wie, że JEGO potrzeby nie będą w ten sposób zaspokojone. Tak się dzieje do momentu, kiedy się nim zaopiekujemy, otoczymy miłością, zaczniemy z nim spędzać czas, bawić się.

Tak oto skontaktowanie się z dzieckiem i świadoma nad nim opieka staje się wyzwaniem. To pozwala osiągnąć równowagę i sprecyzować życiowy system wartości. W stałym kontakcie z ta cząstką samych siebie osobowość harmonizuje się w zdrowy i zrównoważony sposób i stajemy się w pełni sobą.

Jak skontaktować się ze swoim wewnętrznym dzieckiem? Bawić się z dziećmi tej samej płci. Przebywać na łonie natury, najlepiej ze zwierzętami. Rysować, malować, tańczyć, bawić się w dziecięce zabawy. Myśleć o sobie zwracając się zdrobniałym imieniem. Kupić ulubioną zabawkę z dzieciństwa. Popatrzeć w lustro i w swoje oczy i zapytać: Kochanie. Co mogę dziś dla ciebie zrobić? Na co masz ochotę? Poczekać na odpowiedź i zrobić to. Przełomowe jest napisanie listu od dużego Dorosłego do małego Dziecka, oraz regularna wizualizacja spotkania z wewnętrznym maluchem.

Pamiętajmy, by codziennie, co najmniej przez kwadrans, dzieckiem być.

Pysznej zabawy w przytulanie siebie samego!

____________________________________

Inspiracje:
Janusz Korczak_Jak kochać dziecko
Ewa Foley _Zakochaj się w życiu
Jamek Redfield_Niebiańskie proroctwo
Dariusz Chwiejczak_Czarodzieje mogą wszystko
Osho_Odwaga. Radość niebezpiecznego zycia
Don Miguel Ruiz_Ścieżka miłości
Alan Aleksander Milne_Kubuś Puchatek
Walter Makichen_Dziecęce dusze

22 maja 2011

miej odwagę być (sobą)

*















Każdy oddech jest święty, a każdy moment boski.


Kiedy czuję, że zapominam żyć w chwili teraźniejszej, używam kilku narzędzi, żeby się skoncentrować, zharmonizować własne emocje i powrócić uwagą do "tu i teraz".

Przede wszystkim oddychaj. Regularny, głęboki oddech może zdziałać cuda, jeśli chodzi o koncentrację umysłu, a nawet o nasze zdrowie. Podczas oddychania naprawdę zwracaj uwagę na wymianę tlenu, jak również na same wdechy i wydechy, a wówczas szybko powrócisz do chwili obecnej. twoja uwaga się wyostrzy.

Nie oceniaj i nie osądzaj siebie. Rozmyślając o przeszłości, najczęściej osądzamy siebie: żałujemy, że coś zrobiliśmy lub czegoś zaniechaliśmy, odgrywamy dawne sceny oraz zastanawiamy się, jak mogliśmy postąpić lepiej, a nawet planujemy nasza idealną reakcję w przyszłości. Takie rozważania to strata energii i przeciwieństwo uważnej obecności.

Bierz udział w tym, co robisz. Kiedy świadomie koncentrujesz się podczas wykonywania swych codziennych zadań - nawet przyziemnych, takich jak zmywanie naczyń czy spożywanie posiłków - możesz powrócić do uważnej obecności i uniknąć rutyny, która każe nam tkwić w utartych schematach zachowań.

Uśmiechaj się. Nic tak nie poprawia nastroju jak zwyczajny uśmiech. Już samo ułożenie mięśni twarzy w uśmiech wystarczy, aby uaktywnić endorfiny, które polepszą ci humor. I podobnie jak w przypadku praktykowania wdzięczności, nawet mały uśmiech otwiera drogę do liczniejszych i szerszych uśmiechów.

Słuchaj. Codziennie otaczają nas rozmaite dźwięki: śpiew ptaków, odległy turkot pociągu, muzyka, poszum wiatru w drzewach. Skoncentruj się przez moment na odgłosach tego, co się wokół ciebie dzieje, a dzięki temu powrócisz do chwili teraźniejszej.

Zwolnij. Pośpiech towarzyszący naszemu codziennemu życiu przekreśla wszystko z wyjątkiem panicznych starań, aby zdążyć na zebranie lub zawieźć po szkole dzieci na zajęcia dodatkowe. Podnosi to ciśnienie krwi i powoduje ogromny stres. Pozwól wiec sobie trochę wytchnąć, zanim wyruszysz tam, gdzie musisz, a wtedy cała wyprawa stanie się przyjemniejsza.

Obejrzyj coś nowego. Poszukaj rzeczy, których nie widziałeś wcześniej. Przedmioty, które na co dzień nas otaczają, mogą stać się tak niedostrzegalne jak tapeta na ścianie. Ale gdy znajdziemy chwilę, by się naprawdę czemuś przyjrzeć - czemukolwiek - da nam to nowy wgląd, zrozumienie i spokojną świadomość, ile cudów jest na tym świecie.
Gdy skupimy uwagę bardziej na "być" niż "robić" i więcej energii poświęcimy swojej uważnej obecności, nasze życie stanie się lepsze. Życie w chwili teraźniejszej jest świadomym wyborem bycia obecnym.

__________________________
całość wpisu cytuję z książki "Radykalna wdzięczność"
Andrew Bienkowski, Mary Akers, str.92,93
foto

10 maja 2011

o nawyku raczkowania

*














Niektórym osobom porzucenie starych nawyków wydaje się niełatwe.


Dorosły człowiek traktuje stare nawyki jak doły, które trzeba zasypać, by móc wykopać nowe. Dziecko po prostu kopie nowe rowy, a stare zostawia w spokoju. Czy pamiętasz w jaki sposób porzuciłeś nawyk raczkowania? Po prostu odkryłeś lepszy sposób przemieszczania się. Czy zapomniałeś o raczkowaniu na siłę? Nie. pozostawiłeś je i robiłeś coś innego. Dorośli natomiast nabywając nową umiejętność, usilnie chcą zapomnieć o starej. Nawyki dotyczą przeszłości, której już nie ma. Oznacza to, że sytuacja w otoczeniu uległa na zupełnie nową, a człowiek tkwi przy starej.

Łukasz tydzień temu kupił nowy samochód, a na parkingu szuka starego. Martę rok temu rzucił narzeczony, a ona ciągle o nim myśli i wpatruje się w jego zdjęcia. Paweł 7 lat temu rozwiódł się z Anką, i nadal jest przy niej, fizycznie i duchowo, i powiada, że jest jej kumplem. Gosia 8 lat temu rozwiodła się z mężem i absorbuje ją jego sposób życia. Magda podjęła decyzję 15 lat temu i nadal myśli, co by było gdybym zdecydowała inaczej.

Zdobywając nową umiejętność, czy otwierając się na nową znajomość (zmianę) weź przykład z siebie, kiedy byłeś dzieckiem. Już nie pamiętasz o wielu nawykach - raczkowaniu, oglądaniu wieczorynki, układaniu ulubionych klocków, wchodzeniu na drzewa, paleniu papierosów w ukryciu, o warkoczach Kasi z trzeciej ławki, i wiele innych. Rób to samo ze starymi nawykami w życiu dorosłym. Nabywanie nowych nawyków jest łatwe, gdy się robi to z dziecięcym lekceważeniem potencjalnych trudności.

Czasami bycie swawolnym dzieckiem jest efektywniejsze niż pozostawanie myślącym dorosłym.

Być, jednocześnie, swawolnym dzieckiem i odpowiedzialnym dorosłym, to:


- obserwowanie siebie bez oceny

- wizualizacja osiągnięć

- zaufanie samemu sobie, poddanie się naturalnemu działaniu,

- obserwacja rezultatów bez oceniania i presji.


To rodzaj wewnętrznej gry ze sobą samym, gry, która jest 'fajną' zabawą w kwantowej piaskownicy myślokształtów.

21 kwietnia 2011

celem życia jest

*



Aby czegokolwiek dokonać, należy zacząć.
Aby zacząć, trzeba podzielić swój cel na mniejsze, wykonalne cele, i zacząć od pierwszego z nich.
Mark Twain


Celem życia jest życie z celem. Istnieją dwie możliwości: albo sam planujesz swoje życie albo inni robią to za ciebie. Cele to coś innego niż misja. Misję można porównać do drogi, którą podróżujesz, a cele są drogowskazami na tej drodze. Cele są częścią ludzkiej natury, związane są z naszymi podstawowymi zasobami: świadomością, sumieniem, wyobraźnią i wolną wolą.

Cel to marzenie z datą realizacji. Jakie są twoje życiowe cele?

Co chcesz osiągnąć? Co chcesz robić? Co chcesz mieć? Kim chcesz być? Jaki chcesz być? Jakie umiejętności chcesz zdobyć? Jakie cechy charakteru rozwinąć?

Wypisz swoje cele. Zrób to teraz.











Marzenia stanowią podstawę do postawienia celów. Potrzebna jest jedynie świadoma decyzja. Jeżeli marzenia, cele i przekonania są ze sobą zgodne, to następnym krokiem jest opracowanie kilku posunięć strategicznych na osiągnięcie tych celów.

Zakorzeniaj określone cele zadając sobie pytania w następujących obszarach (wedle piramidy Dielts'a, które roboczo nazywam piramidą możliwości, gdzie na samym szczycie jest wizja, zaś u podstawy środowisko):

Wizja: Jaki jest, jaka misja mu przyświeca? Co go uzasadnia, motywuje?
Tożsamość:
W jaki sposób utożsamiam się z nim? Ja się z nim czuję? Czy to jest ‘mój’ cel, bo ja tego chcę? Kim się stanę dzięki temu, że go zrealizuję?
Wartości:
Co jest w nim ważne? Co jest ważne, by go zrealizować? A co jest ważniejsze?
Przekonania:
Co o nim myślę? Co myślę o sobie, kiedy już go ‘mam’?
Umiejętności:
Jakie umiejętności są mi potrzebne? Czego chce się nauczyć, żeby go osiągnąć?
Zachowania:
Jak się zachowuję, kiedy staje się częścią mojego życia? Jakie to są zachowania?
Środowisko:
Na jakim terenie, w jakim środowisku realizuje swój cel? Jaki ma wpływ na mój świat? Jaki ma wpływ na innych?

Najskuteczniejszym narzędziem porządkowania naszych marzeń, pragnień, celów, struktury realizowania celu (cele długoterminowe i krótkoterminowe), elastycznego korygowanie działań prowadzących do celu jest mapa myśli, gdzie jedno skojarzenie pociąga za sobą drugie i elementy chaosu układają się jak w kalejdoskopie, w spójną całość. Dostrzegamy możliwości wyboru, wybieramy cel, ustalamy, co jest do zrobienia i podejmujemy pierwszą decyzję: teraz zrobię to...

Zmierzając do obranego celu, odnosimy wiele dodatkowych korzyści. Właściwie najważniejszą rzeczą jest nie osiągnięcie celu, ale to, czego się po drodze uczymy i jak się rozwijamy. A jeszcze ważniejsze jest zrobić pierwszy krok.

W każdym pragnieniu i celu zawiera się mechanizm ich spełnienia. Jeżeli zdecydujesz się i wybierzesz cel, a potem sporządzisz plan, to osiągnąłeś już swój cel w pięćdziesięciu procentach.
Bodo Schafer

Podsumowując:

sformułuj cel
osadź go w piramidzie możliwości
posadź na 3 czerwonych fotelach (o nich jeszcze napiszę)
ustal pierwsze działanie
i postaw pierwszy krok
________________________________________
inspiracja:
Iwona Majewska - Opiełka Droga do siebie
foto z motywujsie.pl

15 kwietnia 2011

to, co najważniejsze _giełda wartości

*




Bardzo trudno wiedzieć, czego się właściwie chce, jeśli przytłacza nas to, czego powinniśmy chcieć.

Marianna Williamson


Nie wiem, co mam robić?


Ok. To spójrzmy na podstawę Twojego życia - hierarchię wartości. Może trzeba ją odświeżyć, a może zrobić remanent i odsiać swoje od cudzego?
Człowiek jest wartością najwyższą i ma określone zasoby wewnętrzne, żeby zrealizować swoje niepowtarzalne istnienie, nadać mu poprzez wkład własnej energii budowanie świata sens. Doświadczenie pokazuje, że działanie oparte na planach i z niego wynikających celach stanowi o rozwoju, a pełną satysfakcję, poczucie szczęścia daje rozwój oparty na trwałych wartościach.

Co jest dla mnie najważniejsze?

W jaki sposób przypomnieć sobie, czego się naprawdę pragnie? Zatrzymać się i wniknąć w siebie. Włączyć poczucie odpowiedzialności za swoje wybory, a następnie samoświadomość i usłyszeć swoje najgłębsze potrzeby. Przyjrzeć się swoim działaniom i dostrzec, czy wartości, które nimi sterują są naprawdę nasze własne.

Jak ustalić aktualną hierarchię dużych i małych spraw, którymi żyję na co dzień?

Najpierw wypisuję na kartce wszystkie elementy mojego codziennego życia: dom, praca, dzieci, joga, chlebek, pływanie, ogród, spotkania, rozmowy, fotografowanie, kwiaty w wazonie, książki, film, pisanie, wsłuchanie w potrzeby innych ludzi, potrzeba ładu, ciszy, harmonii, dbałość o otoczenie i sposób wyrażania swoich uczuć, cele i marzenia, jeden po drugim ... i jeszcze więcej. Jak je uporządkować? Wedle ważności i wedle tego, co się z czym wiąże.

Iwona Majewska - Opiełka, autorki książki Droga do siebie, wymienia m.in.

Piękno, mądrość, człowieczeństwo, czyli godność człowieka, rodzina, miłość, niezależność, praca, dom, sukces, czyli osiągnięcia, sława, przyjemność, prawda, sprawiedliwość, wiara, wiedza, zdrowie, władza, szczęście.

Do tego katalogu wartości każdy z nas może dopisać coś własnego, czego nie wyczerpuje to, co zostało zapisane.

No dobrze, ale co jest najistotniejsze dla mnie?

Zabawiłam się korzystając z klucza do zakupu wartości z tej samej książki, tzw. Kupiec Wartości. Po podsumowaniu wygląda na to, że obstawiam następująco:






Miłość, niezależność, przyjemność, mądrość, zdrowie, piękno, wiara, prawda, wiedza.

Nie będę się spierać. O coś potrzebuję się oprzeć w systematyzowaniu świata swoich wartości. Książki, film, fotografowanie, ogród, kwiaty w wazonie dają mi przyjemność, uczucie uczestnictwa w pięknie, inspirują, wyciszają. Spotkania, rozmowy to z jednej strony przyjemność, a z drugiej praca, a praca daje niezależność. Dzieci, dom, praca to radość, poczucie spełnienia, miłość, szczęście. Joga, chlebek to potrzeby ciała, zdrowia... Wypisuję po kolei na kartce, rozwijam każdą wartość, dopisuję: co jest ważne, a co jest ważniejsze? Co jest ważniejsze niż to? Na czym mi zależy bardziej?

Badam każdą wartość i przyporządkowuję poszczególne elementy codzienności, tym samym układam swój indywidualny system wartości, wedle którego żyję dziś. Widzę, że zmienił się w ciągu ostatnich 3 lat. Pewne aspekty życia przestały mieć znaczenie, a niektóre przesunęły się na skali.
Co wynika z tak zrekonstruowanego systemu wartości ? Co mam teraz do zrobienia? Co spełni moje najgłębsze potrzeby? Jaka jest moja rola Tu i Teraz?
Jeśli wartości są drogowskazami, to otwieram się na "aha!", które mnie olśni, a póki robię, co trzeba, i czuję się dobrze ze sobą. Uczucie łagodności, życzliwości, harmonii to jedyne znane mi kryterium wewnętrznej zgody na to, co właśnie robię, na to, co jest.


Victor Frankl napisał: Każdy ma w życiu jakieś powołanie, jakaś misję do spełnienia. Nikt go nie może w tym zastąpić, tak jak nikt inny nie powtórzy jego życia. Zatem zarówno zadanie, jakie stoi przed każdym z nas, jak i sposobność do jego wykonania są wyjątkowe.










Kupiec Wartości - cytują za Iwona Majewska - Opiełka, załącznik w Droga do siebie:


Wyobraź sobie, że możesz kupić istotne dla ludzi rzeczy czy zjawiska. Masz w kieszeni 1000 złotych. Będziesz otrzymywać Ty i świat to, co kupisz, proporcjonalnie do tego, jak zainwestowałeś. Im więcej przeznaczyłeś tym pewniej to i Ty i inni otrzymają, dlatego zastanów się nad każdą decyzją i rozdziel pieniądze zgodnie ze swoimi pragnieniami. Każdy podział jest dobry, a kryterium wyboru jest to, co pragniesz najbardziej, to, co da ci w tym momencie szczęście.


1000,- PLN i 28 artykułów


1.Gwarancja, że wszyscy sędziowie w Twoim kraju posiądą dar właściwej oceny podsądnych.

2.Czarodziejska różdżka, która wykonywałaby za Ciebie wszystkie obowiązki, pozwalając Ci koncentrować się na przyjemnościach tego świata.

3. Zostanie Człowiekiem Roku lub Miss Polonia.

4. Pomysł, który zapewni Twojemu miastu rozwój i prosperity.

5. Szansa zlikwidowania obecnych wojen.

6. Zlikwidowanie kłamstwa i nieszczerości na świecie.

7. Objęcie najwyższego stanowiska w dowolnie wybranym rządzie.

8. Absolutnie idealny związek miłosny.

9. Najpiękniejszy na świecie widok z okna.

10. Zrozumienie znaczenia i sensu życia.

11. Pewność, że do końca życia nie będziesz musiał polegać na innych we wszystkim, co robisz.

12. Sztuka kochania i bycia kochanym.

13. Możliwość zlikwidowania dolegliwości zdrowotnych, na które się uskarżasz.

14. Posiadanie prywatnej, największej na świecie biblioteki.

15. Odkrycie boskiego planu dla siebie i realizowanie go.

16. Stały dostęp do zdrowych produktów spożywczych.

17. Posiadanie umysłu o nadzwyczajnej zdolności magazynowania i odtwarzania informacji.

18. Możliwość częstych kontaktów z najwybitniejszymi przedstawicielami Twojej religii.

19. Pewność, że wszyscy obywatele Polski będą spełniać Twoje polecenia.

20. Praca według własnego harmonogramu pod własnym kierownictwem.

21. Uchodzenie za człowieka szczerego i postępującego zgodnie z ty, co myśli.

22. Zostanie jednym z największych autorytetów w dziedzinie, w której pracujesz.

23. Bycie powszechnie znanym człowiekiem.

24. Jednorazowy dostęp do magazynu z najpiękniejszymi ubraniami, meblami, obrazami i przedmiotami codziennego użytku i możliwość wzięcia wszystkiego, co ci się podoba.

25. Możliwość uczestniczenia w wybranych przez Ciebie seminariach nastawionych na zgłębianie siebie i sensu życia.

26. Posiadanie masażysty, znakomitego kucharza i bardzo wygodnie urządzonego mieszkania.

27. Zapewnienie autentycznej równości społecznej wszystkim ludziom.

28. Szansa zapewnienia stałego źródła dochodu organizacjom zajmującymi się dziećmi.


Zagospodaruj swoje 1000 złotych i podsumuj wydatki według następującego klucza:

  • wartość, numer pytania, wydałeś
  • Humanitaryzm, 5 i 28, ........PLN
  • Mądrość, 10 i 25, ........ PLN
  • Miłość, 8 i 12, ......... PLN
  • Niezależność, 11 i 20, .......... PLN
  • Osiągnięcia, 4 i 22, ........ PLN
  • Piękno, 9 i 24, ........ PLN
  • Prawda, 6 i 21, ........ PLN
  • Przyjemność, 2 i 26, ........ PLN
  • Sława, 3 i 23, ........PLN
  • Sprawiedliwość, 1 i 27, ........PLN
  • Wiara, 15 i 18, ........PLN
  • Wiedza, 14 i 17, .........PLN
  • Władza, 7 i 19, ........PLN
  • Zdrowie, 13 i 16, ........ PLN

Ułóż w kolejności, od tych, na które wydałeś najwięcej, do tych, na które wydałeś najmniej i odczytaj, co jest dla Ciebie najważniejsze.

Co czujesz? Co myślisz?

Następny remanent za rok albo za pięć lat. Kto to wie? Przyjemnego życia!!!

________________________________
Warsztat w cyklu Kobieta jest tajemnicą
świat wartości
foto: shop window

13 kwietnia 2011

magiczna kuchnia_o kochaniu, miłości i szczęściu

*



Większość ludzi ma tyle szczęścia na ile sobie pozwoli
Abraham Lincoln

P
rzypowieść

Wyobraź sobie, że masz w domu magiczną kuchnię. W tej magicznej kuchni możesz przygotować wszystko, co sobie wymarzysz, możesz mieć każdą potrawę z dowolnego miejsca na ziemi i w dowolnych ilościach. Nigdy się nie martwisz, co będziesz jadł. Czegokolwiek sobie zażyczysz, zaraz pojawia się na twoim stole. Jesteś bardzo szczodry. Dzielisz się z innymi niczego nie żądając w zamian. Ktokolwiek przyjdzie do twojego domu, nakarmisz go dla samej przyjemności dzielenia się, a twój dom jest zawsze pełen ludzi, którzy przyszli rozsmakować się w Twojej magicznej kuchni.
Pewnego dnia do twoich drzwi puka dostawca pizzy. Otwierasz, a on mówi: Cześć! Widzisz tę pizzę? Dam ci ją, jeśli będziesz robić wszystko, co zechcę. Nie będziesz głodował, ponieważ mogę przynosić ci pizze codziennie, w zamian musisz być tylko dla mnie dobry.
Wyobraź sobie swoją reakcję. W swojej kuchni możesz mieć taka samą pizzę, a nawet lepszą. A mimo to on przychodzi do ciebie i proponuje ci jedzenie, jeśli tylko pozwolisz mu kontrolować swoje życie. Uśmiechniesz się i powiesz: Nie, dziękuję. Nie potrzebuję twojego jedzenia. Mam go mnóstwo. Możesz wejść do mojego domu i zjeść, co tylko zechcesz. I nie musisz nic za to robić. Nie oczekuj, że będę robił to, co ty chcesz. Nikt nie będzie manipulował mną za pomocą jedzenia.
A teraz wyobraź sobie odwrotną sytuację. Nie jadłeś od kilku tygodni. Umierasz z głodu i nie masz grosza w kieszeni. Wtedy pojawia się osoba z pizzą i mówi: Cześć, tutaj jest jedzenie. Możesz je wziąć, jeśli tylko będziesz robić to, co zechcę. Czujesz zapach jedzenia, i postanawiasz je wziąć bez względu na to, o co cię prosi. Dziś się najadłeś, ale jeśli jutro znów nie będziesz mieć jedzenia, spełnisz wszystkie oczekiwania, żeby tylko się nasycić. Możesz stać się niewolnikiem dla jedzenia, dlatego, że go nie masz, dlatego, że go potrzebujesz.

A teraz wyobraźmy sobie, że nie mówimy o jedzeniu, lecz o miłości. Masz w sercu morze miłości, i wystarczy je otworzyć, aby mieć całą miłość, jakiej potrzebujesz. Masz ją nie tylko dla siebie, ale i dla całego świata. Kochasz bardzo, bo jesteś wypełniony miłością, kochasz i dzielisz się swoim uczuciem nie stawiając żadnych warunków. Czujesz się milionerem miłości i nagle ktoś puka do twoich drzwi. Cześć! Mam tutaj miłość specjalnie dla ciebie. Możesz ją dostać, jeśli będziesz robić, co zechcę.
Będąc pełen miłości uśmiechniesz się i odpowiesz: Dziękuję, ale nie potrzebuje Twojej miłości. Mam taką samą miłość we własnym sercu, a nawet większą, i dzielę się z nią bez żadnych warunków.
Co się jednak dzieje, kiedy umierasz z pragnienia miłości? Ktoś przychodzi i powiada: Hej! Chcesz trochę miłości? Możesz mieć moją miłość, pod warunkiem, że zrobisz wszystko, co zechcę.
Jeśli jesteś spragniony miłości, jeśli jej spróbujesz, to zawsze będziesz jej pragnął, bo będziesz od niej uzależniony, a wówczas zrobisz wszystko, by ją zdobyć.
Niektórzy są gotowi oddać całą duszę za odrobinę zainteresowania.



Wielu ludzi nie wie, że w ich sercach istnieje magiczna kuchnia. Wielu ludzi nie wie, że trzeba zaufać sobie, wsłuchać się w siebie, żeby ją dostrzec. Na jakimś etapie rozwoju człowiek zamknął swoje serce i przestał czuć, że miłość jest wewnątrz.
Bo miłość jest niesprawiedliwa. Bo miłość rani. Bo mam złamane serce. Bo to za duże ryzyko, by znów pokochać. Bo byliśmy dla kogoś dobrzy, próbowaliśmy zyskać jego akceptację, i nie udało się. Uzbieraliśmy w życiu wiele niepochlebnych opinii na swój temat, nie ufamy sobie i nie potrafimy już siebie zaakceptować. A jeśli brakuje nam miłości dla nas samych, to czym chcemy podzielić się z innymi?

Post script_um, czyli wnioski po warsztacie.

Najfajniejsze jest dotrzeć w swoim życiu do takiego momentu, kiedy czujesz, że zadowolenie z siebie daje ci ogromną siłę. Jest ona prostą konsekwencją pogłębienia i zakorzenienia poczucia własnej wartości, i buduje wewnętrzną niezależność. Tego osobliwego, wewnętrznego stanu nikt i nic nie jest w stanie ani zburzyć ani odebrać. Wówczas pytanie Czy jesteś szczęśliwa? Czy jesteś szczęśliwy? wywołuje uśmiech, który widać w oczach, na twarzy, którym ciało promienieje, i to już jest odpowiedzią.
Wydarzyło się spotkanie dawania i przyjmowania ze szczęśliwymi kobietami. Jestem zdumiona w jak prosty sposób można ten stan szczęśliwości w sobie zbudować, i tak pielęgnować, żeby szczęście nie ulotniło się pod wpływem codziennych zdarzeń losu. Ułożyłyśmy przepis na zakochanie się w sobie.

Każdy człowiek jest inny. Z tego wynika, że jestem jedynym w swoim rodzaju egzemplarzem, niepowtarzalnym, nie do zastąpienia, nie do podrobienia, wyjątkowym pod każdym względem człowiekiem.

Znajduję w sobie jedną cechę ciała lub charakteru, którą potrafię zaakceptować. Odczuwam przyjemność z faktu, że doceniłam siebie.

Zadaję sobie pytanie: na co mam ochotę? Co lubię? , po czym robię to dla siebie samej z radością. Jest mi dobrze! Czuję się ważna.

Codzienne doświadczenie potwierdza działanie prawa przyciągania: co dajesz, to wraca. Każde uczucie przyciąga więcej tych samych uczuć, a otrzymuję je w sytuacjach i w osobach. Dając sobie odrobinę przyjemności emanuję pozytywną energią. Spodziewam się, że wróci pomnożona.

Dziękuję.

11 kwietnia 2011

dbam o siebie_asertywność

*










Mam prawo do istnienia.



Asertywność jest wyrazem poszanowania własnych pragnień, potrzeb, wartości. Nie jest to wojownicze, agresywne przepychanie się, lecz gotowość stawania w swojej obronie, otwartego bycia tym, kim jestem, traktowania siebie z szacunkiem we wszystkich relacjach z ludźmi. Jest odmową udawania, żeby się przypodobać albo uniknąć konfrontacji w swojej sprawie. Asertywny człowiek wybiera autentyczny sposób życia i pozostaje w zgodzie ze sobą w każdej sytuacji (cytuję: jest wrażliwy na kontekst).

Zawsze mam wybór i korzystając zeń podejmuję decyzję, przy czym pamiętam, że unikanie decyzji jest także decyzją.


Aktem asertywności jest decyzja samoświadomości: patrzę, widzę, myślę samodzielnie i zadaję pytania. Asertywność bez świadomości jest sposobem niedojrzałej ekspresji, bezmyślnym buntem nastolatka, kiedy protest przyjmuje formę krzyku „nie” niezależnie od tego, czy ma sens czy nie. Świadoma asertywność polega na obronie swoich granic i opiera się na wewnętrznej spójności, czyli życiu zgodnie ze swoim systemem wartości.

Praktyka asertywności opiera się na uznaniu, że moje życie nie należy do innych, i nie po to istnieję, by sprostać czyimś oczekiwaniom. W każdym działaniu przyjmuję odpowiedzialność za swoje istnienie i tworzenie własnego poczucia bezpieczeństwa. Kiedy jestem przekonana, że moje pragnienia są ważne, i stanowią integralną cześć mnie samej, to czuję się za nie odpowiedzialna. W ten sposób bronię mojego prawa do istnienia, a dbając o godność osobistą pogłębiam poczucie własnej wartości.

Doświadczenie pokazuje, iż najsilniejszą pokusą, by zdradzić siebie, może być czasem związek z tymi, na których nam najbardziej zależy.

Asertywność wyraża się nie tylko we własnej, odważnej, indywidualnej wizji, ale i w konsekwentnym działaniu zmierzającym do jej realizacji, kiedy z zaangażowaniem robię wszystko, by pomysły zamienić w rzeczywistość i pokazać to, co mam do zaoferowania. Samorealizację gwarantuje wiara w siebie oraz odwaga do konfrontacji z różnymi lękami i przeszkodami.

Asertywność to gotowość do podejmowania wyzwań i angażowania się w nowe obszary wiedzy. Pomaga wytrwać, pogłębia elastyczność, zwiększa poczucie własnej skuteczności i szacunek dla siebie.

Kiedy uczymy się, jak nawiązać intymny związek z drugą osobą, nie porzucając własnego ja, kiedy uczymy się, jak być uprzejmym bez rezygnacji z siebie, kiedy uczymy się, jak współpracować z innymi, nie rezygnując z własnych standardów i przekonań – ćwiczymy asertywność. Przeciwieństwem asertywności jest uleganie nieśmiałości.

Jakie są Twoje najgłębsze pragnienia? Co ci w duszy gra?

Tu i teraz postanawiasz żyć pełniej. Co robisz?


________________________________________
Inspiracje i cytaty:
Nathaniel Branden 6 filarów poczucia własnej wartości

foto z Google

03 kwietnia 2011

dbaj o swoje słowa

*










Mówienie to sztuka zaczarowywania świata.

Szanuj swoje słowo, albowiem słowo ma stwórczą moc.

Słowami tworzysz świat, w którym żyjesz: swoją rzeczywistość. Synchronizujesz się ze wszechświatem a on odpowiada na Twoje słowa, jak na życzenie: twoje słowo jest dla mnie rozkazem. Nasz umysł nie ma poczucia humoru, nie rozróżnia intencji, a wszystko jest dla niego na TAK; wchłania wszystko bez cenzury. Przesyła informacje do podświadomości, która stwarza wszystkie warunki, by stało się to, na czym skupiona jest cała nasza uwaga, na tym, czego chcemy, w co wierzymy, czego nie chcemy i czego się obawiamy.

Ważne jest, aby uświadomić sobie sposób, w jaki komunikujemy się ze sobą i z innymi. Pomyśl, co możesz stworzyć dobry słowem. Przyglądaj się sobie, jak mówisz, jakich słów używasz. Czy narzekasz, krytykujesz, plotkujesz, czy też są to słowa życzliwości, zrozumienia, akceptacji, wspierające, niosące z sobą pozytywną energię. Jeśli nie jesteś w stanie mówić o sobie czy o innych dobrze, to przynajmniej nie mów źle. Pamiętaj, żeby pamiętać, że każde słowo wróci do ciebie, tak lub inaczej. Bądź uważny w dzieleniu się słowami, odwołuj słowa, które niszczą, i zamieniaj na słowa, które budują.

Ważne jest to, jakim słowem programujesz każdy swój nowy dzień, kiedy się budzisz, i z jakim słowem zasypiasz.

Przeprogramowanie nawyków narzekania, osądzania wspiera technika wdzięczności: Dziękuję... Wszak od nas zależy, jakie programy wykorzystuje nasza podświadomość. Wiele instaluje się samoistnie, nieświadomie, pozostałe możemy wprowadzić wedle własnych potrzeb i na naszą korzyść, czyli zmieniać jedne nawyki na inne.

Znajdź swoje słowo, a ono Cię poprowadzi jak drogowskaz.

To, w jaki sposób mówisz, czy dbasz o słowa, które wypowiadają Twoje myśli, intencje, czy mówisz w swoim imieniu, czy też opierasz się na ogóle ‘oni’, pokazuje Tobie, w jakim kierunku zmierzasz, czy wiesz, czego chcesz, czy dbasz o siebie. Kiedy czujesz się dobrze w swojej skórze, kiedy lubisz siebie, kiedy z ciekawością poznajesz swoje zasoby i przyjmujesz to, co ci się podoba i nie podoba, to wówczas mówisz autentycznie, prawdziwie, i nie udajesz kogoś, kim w głębi duszy nie jesteś. Twój indywidualizm wyraża się poprzez sposób, w jaki manifestujesz siebie, jest Twoją osobistą afirmacją życia. Charakterystyczny sposób codziennego bycia jest jak pieprzyk na szyi, jak Twoje słowo, które cię opisuje.

W jaki sposób o sobie myślisz? Jakie jest Twoje słowo?



***

Praktyka uważnego wypowiadania słów to świadome odwołuję i zamieniam!

Powinnam –> mogłabym

Błąd –> lekcja

Nie mogę –> mogę

Nie mogę –> nie chcę

Muszę –> chcę

Spróbuję –> zrobię to/uda mi się

Brakuje mi wiele –> mam wszystko, czego potrzebuję i to wystarczy, by wykonać 1 krok,

Któregoś dnia –> dzisiaj

Tak, ale... –> rozumiem, że...

Problem –> okazja, sposobność, szansa

Zestresowana –> umotywowana

Trudne –> łatwe/ niełatwe

Niemożliwe –> możliwe

Rada –> sugestia

Jestem do niczego –> jestem wystarczająco dobry by to zrobić

Nie mam szczęścia –> buduję swoje szczęście

Nie umiem –> uczę się

Nie dam rady –> dam sobie radę


Jakie słowa chciałbyś mówić i słyszeć inaczej?

31 marca 2011

Miłość za Dziękuję

*









Co jakiś czas odlatuję. Taki ze mnie ptak, a raczej ptaszyna.
Co jakiś czas zastanawiam się nad logiką zmiany i za każdym razem wiem coraz mniej. Paradoks pozornej sprzeczności daje mi wyraźne znaki, że sens dawania i przyjmowania wykracza poza logikę rozumienia małego rozumku. I czuję jak Bóg uśmiecha się rzucając kośćmi na niebiańskim stole.
Bujając się na cienkiej linie możliwych niemożliwości spotkałam wiersz Miłość za Bóg Zapłać, i pozwalam sobie zapamiętać go jako Miłość za Dziękuję. Dzięki temu poszerzam przestrzeń wdzięczności o magiczne dziękuję płynące z duszy, z serca, z każdej komórki ciała. Struny wrażliwości subtelnie napinam i puszczam w rytm słów ks. Jana Twardowskiego:

Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą.
Zostają po nich buty i telefon głuchy.
Tylko to, co nieważne jak krowa się wlecze.
Najważniejsze tak prędkie, że nagle się staje.
Potem cisza normalna a zatem nieznośna.
Jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
Kiedy myślimy o kimś zostając bez niego.

Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą.


post script_um

Lepiej odlatywać przed warsztatami niż w trakcie, prawda? Po przelocie i powrocie jestem obecna bardziej.

ad punct_um

Wdzięczność jest wielowymiarowa. Cokolwiek wybierzemy jako sposób jej okazywania sobie, bliskim, dalekim, napotkanym, chcianym, błogosławionym, niespodziewanym, niechcianym, i kiedykolwiek uczynimy gest zawierający w sobie 'dziękuję' za lekkość dzieciństwa, wariacje młodości, dary dojrzewania, spory o racje, przebrzmiałe i rozkwitające związki, magiczne spotkania, iskrzące spojrzenia, niespełnione tęsknoty, spełnione marzenia, słowa kocham i nienawidzę, ból rozczarowania i pierwotną radość istnienia, to stwarzamy wokół siebie aurę przyciągającą sytuacje wzbudzające tak samo przyjemne uczucia. Albowiem to emocje wypełniające przestrzeń w nas i wokół nas decydują o jakości rzeczywistości - one nadają rytm oddechowi, zabarwiają słowa i kształtują rzeczy na obraz i podobieństwo myśli. I chociaż myśl jest pierwsza w akcie stworzenia, to nie jest pierwotna, albowiem słowo i towarzyszące mu uczucie zaczarowują świat. Jedną myśl można gestem wolnej woli zamienić na inną poprzez zmianę perspektywy widzenia, jedno uczucie pożegnać i przywitać drugie, a słowo wzmocnione silnym uczuciem (sygnał elektromagnetyczny) ciałem się staje, tak lub inaczej, zgodnie z najprostszym prawem fizyki - prawem przyciągania.
Co ze zwyczajnością potrafi zrobić dziękuję na dzień dobry i na dobranoc? Przeprowadź eksperyment ze słowem, z gestem, z uśmiechem, z listem wdzięczności do ukochanej osoby i do osoby, której chcesz wybaczyć i podziękować za lekcję życia (napisz i wręcz osobiście, napisz i wyślij, lub napisz i spal).
A co z miłością?

No właśnie!
O niej opowiesz mi za trzy tygodnie, dobrze? Tymczasem przez najbliższe 21 dni (tyle czasu potrzebuje pamięć komórkowa, żeby zapamiętać) buduj w umyśle algorytm pt. Dziennik Wdzięczności zapisując codziennie rano lub wieczorem 20 rzeczy w dwóch kolumnach:

Dziękuję za... ___________ Przyciągam...


Czas start! Miłej zabawy! I czuj się dobrze!

foto Piotr Chara

***

21 marca 2011

pamiętam, że...

*










I co mam zrobić?



Wiosna to czas, kiedy przyroda budzi się do życia. W codziennym nieco pospiesznym rytmie w funkcji autopilota warto zatrzymać się i zauważyć zielone liście na drzewie, usłyszeć śpiew ptaków, zwrócić uwagę na zwyczajne rzeczy.

Marzenia motywują ludzkie działania, nadają życiu sens, ale najważniejsza jest droga, która do nich prowadzi. Często długa i kręta. Drobiazgi powszedniego dnia, jak puzzle, składają się na końcowy cel, dlatego ważne jest dostrzegać ich piękno, czerpać z nich radość i codzienne zadowolenie. Zasypiając dziękuj za nie i za wszystkie dary losu, albowiem to dzięki nim jesteśmy Tu i Teraz. Za to, że masz dach nad głową, męża, dzieci, dwie ręce, które upiekły pyszne ciasto. Podziękuj sobie, że zrobiłaś zakupy, zmyłaś naczynia, znalazłaś czas dla siebie, i że pozostałe rzeczy możesz przełożyć na jutro. Bo jutro też jest dzień i kolejne 1440 minut do zagospodarowania. W ten sposób budujesz w sobie gniazdko wewnętrznej ciszy, w której odpoczywasz.

W ramach zarządzania swoim życiem możemy zdecydować się na świadome dzielenie się tym, co sami pragniemy otrzymywać, bo podstawowe prawo naturalne powiada: co dajesz to wraca zwielokrotnione. Do ciebie należy decyzja, z jakim nastawieniem umyjesz okna, wyprasujesz ubrania, ugotujesz obiad, czy uśmiechniesz się do drugiej osoby. Przepływ emocji jest przepływem energii, która rozprzestrzenia się wokół nas, jak światło słońca. Inspiracja, okazje, możliwości płyną z zewnątrz, a ostatnie słowo w tej sprawie należy do ciebie.

Przebudzenie, samoświadomość, poczucie szczęścia nie przyjdą same. Zatrzymaj się na chwilę, rozejrzyj dookoła, zdecyduj, że chcesz być szczęśliwa. Pamiętasz? Jesteś słońcem swojego małego wszechświata. Po prostu.

***

13 marca 2011

życie i śmierć

*




Życie i śmierć są dwiema stronami tej samej monety. Kiedy podnosimy monetę to zarówno jej wers i awers. Jest jak jest.





Spotkanie.

Co byś powiedziała osobie, która ma kolejny nawrót zaawansowanego raka? No wiesz... umiera. Znasz. Małe dzieci. A teraz jest niełatwo, bo jest ból.

Rozmowa. O chorobie, o świadomości bliskości śmierci, o strachu, o bezsilności - w gruncie rzeczy o życiu.

Kiedy pytasz: co powiedzieć, to pytanie sprowadza się do podstawowego: co robić?
A co byś chciała?
Wyobraź sobie, co ty byś chciała, gdybyś była na jej miejscu?
Zapytaj, co mogłabyś zrobić?

Przeszłość przywołana. Daleka i bliska. Ciocia Emilia, Andrzej, Joasia. Wypadek. Chcę się pochylić nad zagadnieniem i choroby i umierania.

Choroba pojawia się jako informacja, że coś bardzo głęboko w nas jest w ogromnej potrzebie Poprzez ciało dusza żąda zatrzymania się w pędzie zewnętrznym, skierowania się do wewnątrz i wysłuchania.
Co jest? Niedomaganie ciała, coś, co jest w nas i jest częścią nas. Choroba staje się naszym najważniejszym gościem. Co robimy z tym, co przychodzi do nas niezapowiedziane, nieproszone i niechciane?
No właśnie!

Ludzki świat nauczył się walczyć z chorobami. Cóż, walczymy sami ze sobą eliminując niechcianą część siebie samych. Normalka.
Na dodatek, prawo przyciągania działa tak, że mamy to, czego bardzo chcemy i bardzo nie chcemy, bo ono nie odróżnia NIE, nie chcę tego... od TAK, chcę to.... Chcę organizuje naszą codzienną rzeczywistość. Rozejrzyj się wokół siebie i powiedz, ile masz tego, co lubisz i akceptujesz, a ile masz tego, czego nie akceptujesz?
Ponadto, jeśli nie zaakceptujemy choroby, jako informacji na poziomie duchowym, lecząc ciało na poziomie fizycznym, to cały nasz wysiłek biegania po lekarzach, połykania tabletek, jest nieefektywny, albowiem w pewnej sferze dokonaliśmy negatywnej oceny i odrzucenia. Siebie samych i komunikatu duszy.

Przypomina mi to czasy nastolatkowe. Mama zawsze mi powtarzała, żeby nie dotykać żadnej krosty na twarzy, bo jeśli usunę jedną w byle jaki sposób, to na jej miejsce pojawi się kilka nowych.
Ciało przemawia dopóty, dopóki nie usłyszysz. Najczęściej dzieje się to wówczas, kiedy na siłę brniemy w ślepy zaułek podejmując niewłaściwe decyzje, takie, które nie są dobre dla naszego życia.

Zatrzymaj się, zrób krok do tyłu i popatrz, gdzie jesteś, czego tak naprawdę chcesz? Co możesz teraz dla siebie zrobić?

Pytasz co powiedzieć?
Nic specjalnego. Bądź po prostu zwyczajną sobą. Jak zwykle. Ona nosi w sobie chorobę. Ciało leczy się, bo pragnie żyć i żyje! Uszanuj chorobę, uszanuj i jej i swój lęk przed niewiadomym i zapytaj: co mogę zrobić dla ciebie, bo bardzo bym chciała?

Każdy z nas żyjąc umiera. Jedni szybciej inni wolniej. Nikt z nas nie wie na pewno, kiedy będzie ostatni dzień, ostatnie słowo. Czy z tego powodu przestajemy żyć, bo umieramy ze strachu przed śmiercią? Raczej żyjemy, mniej lub bardziej świadomie, ale żyjemy. Twoja kuzynka też żyje. Spójrz na nią: Ona nie jest umierająca! Ona nadal jest żyjąca!!!

Bądźmy uważni w tym, co dajemy drugiemu człowiekowi, jakiego rodzaju energię inwestujemy: myśli, uczucia, działanie. Zwróćmy uwagę na to, co jest dla niego ważne, i to podarujmy.

Post scriptum:

przeczytałam w książce Ewy Foley Zakochaj się w życiu prostą wskazówkę, która może stać się mądrym i skutecznym narzędziem w sytuacjach bezsilności. Często czujemy, że wspiera nasze działania ktoś, coś większego - opiekunowie duchowi, anioły. Każdy z nas ma swojego anioła. Jeśli sytuacja 'przerasta' nasze możliwości podjęcia właściwej decyzji w stosunku do świata zewnętrznego to wystarczy zwrócić się do swojego Anioła Stróża, żeby zaniósł nasze najlepsze intencje, miłość i radość oraz wspierającą moc do Aniołów tych ludzi, którym życzymy dobrze.


***

24 października 2010

Ja i Oni

*






Na pytanie "dlaczego mnie nie lubią?" usłyszałam dziś odpowiedź "bo jesteś ..." Jak kubeł zimnej wody na głowę.

Dlaczego w ogóle tak usilnie staram się "przypodobać" rodzinie i znajomym?

Staram się stosować do książki Carnegiego,... przysłowiowe "ugryzienie się w język" towarzyszy mi na co dzień, by być grzeczniejszym, milszym... I tak mi się "odwdzięczają"...

Gdzie zaciera się granica pomiędzy życiem dla siebie a egoizmem?

Chyba po prostu się z tym prześpię, może jutro coś mi przyjdzie do głowy. Albo jeszcze lepiej: wzorem Elizabeth Gilbert zamknę się na pół roku w odosobnieniu, może wtedy coś wymyślę.


Rozumiem, że ważne jest to, co myślą o tobie inni. A skąd wiesz, co o tobie myślą? Opierasz swoje przekonanie na strzępkach komunikatów, które dochodzą do ciebie i interpretujesz poprzez pryzmat swoich oczekiwań.

Czego oczekujesz? Że będą odwdzięczać się za to, że się starasz dopasować,dostosować? A może byłoby łatwiej wybrać jedną osobę, do której się dopasujesz, i będziesz ją rozliczać: od niej będziesz wymagać pochwał i wdzięczności. Nie dasz rady sprostać wszystkim, do wszystkich się dopasować, wszak każdy czego innego chce, prawda?
A może najłatwiej byłoby odpuścić i podejść do innych inaczej? Poprzez pryzmat własnych możliwości i pragnień.

hmmm..

Ten delikatny sarkazm dowodzi, że dotychczasowa strategia bycia lubianym doprowadziła Cię w ślepy zaułek.

Zasada naczelna: być sobą i dla siebie i dla innych. Empatycznym, wrażliwym, uczynnym, uważnym, wsłuchującym się. To jest możliwe TYLKO wtedy, kiedy potrafisz robić to dla siebie.

Twój mail sprowadzam do podstawowych pytań, które Twoja dusza pyta ciebie samą:

dlaczego ja siebie nie lubię? dlaczego ja siebie ledwie toleruję?

dlaczego gryzę się w język? dlaczego w uważny, świadomy sposób nie jestem sobą?

Pytasz o granicę miedzy egoizmem a życiem z własnego powodu, dla siebie? Takie granice wyznaczasz sobie sama mocą własnych potrzeb i własnej wrażliwości, określają je Twoje priorytety. Granica między Tobą a resztą świata jest miękka, ale musi być, by być sobą, dbać o siebie, by móc mieć siebie do dawania, bo nikt nas nie będzie szanował, jeśli nie będziemy szanować siebie samych.
Granice wyznacza też motywacja, z powodu której robisz to, co robisz. Trzeba pamiętać o sobie, kim jesteś, a jeśli czegoś w sobie nie akceptujesz, to przyjmij to, co jest, żeby to zmienić - nie dla innych, ale dla siebie.

Jedna zasada najważniejsza: każde działanie podejmujesz dla siebie, wówczas nie będziesz oczekiwać wdzięczności od kogoś? Mocą napełnia Cię własna satysfakcja, pasja, zaangażowanie.

Uważam, że jeśli cokolwiek robisz dla kogoś i nie czujesz radości, a oczekujesz wdzięczności, to nie warto tego realizować, bo po co? Nie jest to pełne i prawdziwe, bo oczekujące więcej, jakby samo w sobie się nie spełniało, tylko potrzebowało dodatków.

Wygląda na to, że dobrze się stało, jak się stało, bo możesz zobaczyć poprzez tę sytuację, iż warto zasady Carneniego zastosować dla samej siebie, poczuć je w sobie i być sobą dla innych, sobą, taką, jaką siebie czujesz i chcesz dawać, prawdziwą, ciepłą, wrażliwą, słuchającą, bo to wszytko w sobie masz.

Rozluźnij się i zacznij od siebie.

Pamiętasz, że jest obok Ciebie mąż, bezinteresowne wsparcie, największy dar? Mam przekonanie, że możesz sprowadzić jego obecność do całego świata, na jakiś czas, by zaprzyjaźnić się ze sobą od nowa.

W tym wewnętrznym galimatiasie odpuściłabym książki. W ciszy głos twojej duszy - intuicja podpowie ci, co jest najlepsze dla ciebie. Przypodobaj się sobie samej, tak na dobry początek odosobnienia. Odosobnienie w warunkach domowych to realne, możliwe, wystarczy wsłuchać się w swoje myśli, emocje, wyciszyć się, mniej mówić, więcej słuchać, siebie, innych, być delikatnym dla siebie i dla innych. Wyłączyć radio, telewizor, włączać nie-myślenie, poddawać się chwili bieżącej, sprawiać sobie drobne przyjemności, przestać nadmiernie planować, a żyć głębiej bieżącą chwilą.

Marzyć to, co innego, niż planować, analizować, rozstrzygać, porównywać, przewidywać, asekurować się. Dla marzeń trzeba zaufać, określić priorytety, robić to, co jest do zrobienia, i cieszyć się chwilą bieżącą.

Rzecz nie w tym, żeby kogokolwiek ignorować. Opinie można wysłuchiwać, ale opinie to tylko opinie, słuchasz, a one płyną. Ważne jest to, co TY czujesz i co myślisz, i w jaki sposób słuchasz. Życzliwie innych słuchająca możesz żyć po swojemu, bo tego nikt ci nie zabrania, bo jesteś dorosła, dojrzała, samodzielna, niezależna. Nikt nie wejdzie na twoje podwórko bez twojej zgody, i to wewnętrzne i to zewnętrzne.

Życie po swojemu nikomu nie przeszkadza, o ile Tobie robi dobrze i wiesz czego chcesz, i szanujesz swoją niezależność i szanujesz niezależność innych wedle granic czasu, miejsca, własnej ciszy.

Cisza... ona już w Tobie jest, weź głęboki oddech i otwórz drzwi do jej pokoju.



Dziękuję za inspirację

dar wolnej woli

*










cytujesz Liz z 'jedz, módl się kochaj"... ale kto z nas żyje bez poświęceń? i cóż mogę Tobie odpowiedzieć?

hmmm...

życie to nie jest kwestia poświęcenia, a kompromisowych decyzji,
ani trochę nie zgadzam się ze słowem 'poświecenie'

jest taakie ciężkie, ze nawet wielbłąd nie byłby w stanie go unieść,

nie czuje go, i nie używam, bo nie potrafię,
ciekawe, kto je rozpowszechnił i jaki miał cel, co chciał przez to wyrazić?


nasze życie składa się z decyzji wynikających z odpowiedzialności za nie, za tych, którzy nas potrzebują, na których życie mamy wpływ,
i to jest dar dar wolnej woli i świadomego podejmowania wyzwań
działanie i nie-działanie to zawsze kwestia decyzji

właściwe decyzje, błędne decyzje to także decyzje prawda? mamy do wszystkich przyrodzone prawo

Liz dojrzewa do zrozumienia życia takim, jakie ono jest,
wyzwaniem, darem, rozwojem, przemianą, doświadczeniem, ciszą w sobie,

w naszym życiu jest miejsce na ból,
jest miejsce za żal i żałobę, jest miejsce na dziką przyjemność i na radość, a temu wszystkiemu codziennemu towarzyszy głęboko zakorzeniona miłość, uświadomiona mniej lub głębiej, a zatem dopuszczona i obecna mniej lub bardziej

poświęcenie to wyrzeczenie się samego siebie
...
kojarzy mi się z owcą albo złotym cielcem na tacy,

zaś świadomy wybór jednego działania zamiast innego wynika z systemu wartości, z priorytetów, czegoś, co wyrasta z nas, z duszy, z serca, i celów życiowych

któż z nas żyje bez lęku?
oto jest pytanie
któż z nas żyje bez oczekiwania?

któż z nas żyje bez poczucia konieczności dokonywania wyborów?

któż z nas jest doskonały?

któż z nas pragnie miłości?
któż z nas ... i tu jest miejsce na wiele pytań, które obnażają nasze światłocienie, najwierniejszych towarzyszy codzienności,

tacy już jesteśmy, doskonali swą niedoskonałością - ludzie,
i dlatego jestem uważna na słowa, którymi karmię siebie i innych, bo ważne jest, żeby mnie unosiły, żeby mi dodawały wewnętrznego światła, podtrzymywały je, wzniecały wewnętrzny ogień, głaskały moje lęki z miłością, a nie pogłębiały je

i proponuję: dzielenie się, zaangażowanie, troskę, bezinteresowną miłość...

dixi

23 października 2010

jak chcesz

*



Każdy idzie swoją drogą, i niech idzie.

Jeśli myślisz o innych zbyt wiele, to uciekasz od swoich spraw. Jak chcesz.




Zapomnienie o sobie, o swoim życiu, o swoich możliwościach dla siebie, zapomnienie o czasie dla siebie, jest odrzuceniem Daru życia. Znaleźć równowagę pomiędzy byciem ze sobą, dla siebie i byciem dla innych, i dla siebie poprzez innych, to jedno z wyzwań, niełatwe, ale konieczne do zrobienia. Dusza zawsze upomni się o siebie, tak lub inaczej, prędzej lub później, bo to ona pragnie poprzez nas w pełni, poprzez Nas samych, w naszej formie, w strukturze naszego odczuwania, poprzez nasze bycie sobą, posmakować człowieczeństwa.
Kiedy znajdujemy równowagę pomiędzy życiem w świecie wewnętrznym i zewnętrznym wówczas możemy w pełni dawać siebie.
Już mamy co dawać! SIEBIE... a wówczas niczego nie tracimy, a zyskujemy, bo kiedy potrafimy dbać o innych tak samo, jak dbamy o siebie, to nawzajem wzrastamy.

dixi

10 października 2010

mam siebie w dwóch dłoniach

*













On:
Szukam siebie


Hmmm...

... mężczyzna dojrzały, przystojny, doświadczony zawodowo, niezależny finansowo. Silny, i odważny, bo podjąłeś decyzję o samodzielnej działalności gospodarczej, bo zbudowałeś wraz z kobietą, która kochasz, mamę Waszego dziecka, dom, bo pokochałeś i zdecydowałeś się na drugi związek. Jesteś już 13letnim ojcem dla swojego syna i nieco młodszej córki, utrzymujesz kontakt i spędzasz z nimi tyle czasu, ile go otrzymujesz do wspólnego bycia ze sobą.
W roli męża, ojca, głowy drugiej rodziny radzisz sobie doskonale, i to są fakty, które mocno zakorzeniają Cię w teraźniejszości.
Dostrzegaj i doceniaj to, co wypełnia Twoja codzienność dziś, w ten sposób otworzysz drzwi dla marzeń, tego, co pragniesz, by zdarzyło się jutro.
Powiadasz, że szukasz siebie. Nie szukaj daleko, bo to, czego szukasz, masz bliziutko. Spójrz na swoja ukochaną kobietę z czułością i przytul bez słów, spójrz na śpiące maleństwo, zadzwoń do syna i pogadaj po męsku i z troską ojca zarazem, zapytaj córkę, jak minął dzień nie oczekując niezwykłych wynurzeń. Raz w tygodniu zaproś żonę na kolację, którą przygotujesz samodzielnie (wierz mi, że pop corn, czerwone wino i świecie też są ok:)) i porozmawiajcie tak, jak lubicie, i o swoich marzeniach, o swoich uczuciach, o swoich lękach, o swoich radościach. Jest to, co jest. Codzienność spleciona z tego, co jest, i z marzeń. Po prostu, jest to, co chcesz i to, co przynosi figlarny los.
W jednej dłoni masz to, co już masz, co się właśnie dzieje, zaś w drugiej swoje marzenia.

Uśmiechnij się. Wygląda na to, że nie ma powodu szukać tego, co już masz. Otwórz oczy. Jest dobrze!

28 września 2010

fenomen zdrady, czyli krótki wpis o miłości

*











*
Skrzywdziłem przyjaciela, zdradziłem kobietę, zdradziłem żonę, zdradziłem siebie, nie mogę teraz niczego zrobić, czasu nie da się cofnąć i nie umiem sobie tego wybaczyć. To skomplikowane i bardzo osobiste. Sceneria jak z Świtezianki, trudno było odróżnić, czy to księżyc, czy jego odbicie. Nagle woda zafalowała i okazało się, ale wtedy było już za późno.
Następny krótki wpis o zdradzie. Zdrada, to upadły Anioł miłości... Co to jest, czym jest zdrada? Czy można naprawić zdradę?, czy można wybaczyć zdradę?, czy zdrada może odrodzić?
Mnie się wydaje, że zdrada może zabić duszę.




Wejdź głęboko, w siebie, i nakarm dusze wszystkimi uczuciami, jakie ci towarzyszą. Ona pragnie rozsmakować się w ludzkich uczuciach namiętności, miłości, żalu, bólu, taka już po prostu jest. Poprzez nią bóg zapragnął rozsmakować się w człowieczeństwie - prawda, że to przekonujące???

W swej doskonałości ma dostęp do ludzkiego wymiaru życia tylko poprzez nasze doświadczenia, i tylko o to duszy chodzi - w tym obszarze nie obowiązują ludzkie kryteria oceny, porównywania, skali dobra i zła...
Jest to, co jest... i już.

Bądź uważny, obserwuj pomysły ego na zakwalifikowanie zdarzeń z twojego życia, na ich ocenę, na porównywanie do ludzkich kryteriów.
I bądź dla siebie wyrozumiały.

Każdy człowiek ma swoją drogę rozwoju, a wszystkie doświadczenia są po to, by się uczyć siebie, uprawiać archeologię, poniekąd duszy, bo to ona określa zadania - sens życia, daje nam lekcje do przerobienia, wiec codziennie poprzez wyzwania, sytuacje i zdarzenia odkrywamy jej pragnienia.

Mam poczucie, że zdrada jest wyrazem dominacji najgłębszych lęków przed miłością, a ego znajduje sposoby, by nas wodzić po manowcach prawdziwych i złudnych uczuć, i karmić umysł powierzchowną przyjemnością, substytutami miłości, co trwają przez chwilę, bądź dwie. Popełniamy błędy, by zobaczyć nasze własne lęki, nagie i bezbronne, tak, żeby je przyjąć do siebie, zintegrować, bo są częścią nas samych.

Wybaczyć sobie trzeba wszelakie błędy, by dalej żyć, by iść dalej, przed siebie. Zamknąć przeszłość, by otworzyć przyszłość. To niełatwe, wymaga uważności, pokory, cierpliwości.
Znajdziesz na to sposób.
Potrzebujesz czasu na żałobę po tym, co utracone. Potrzebujesz czasu, by poczuć naprawdę i głęboko wszystkie swoje uczucia na ten temat. Daj sobie czas, a przez ten czas naucz się siebie, takim jakim jesteś, siebie wobec przeszłości, wobec teraźniejszości. Wówczas znajdziesz porozumienie ze sobą i zgodę na siebie.

Zrozumienie to wybaczenie sobie

Po prostu

Zdziwisz się, że to możliwe, bo zgoda przynosi ulgę i miejsce na głęboką miłość. Tylko zamykając Stare możesz otworzyć się na Nowe, i nie chodzi o odcięcie, a przeżycie do końca.

Trzymając się Twojej poetyckiej terminologii powiem, że czuję tak:
miłość jest Aniołem światła, zdrada jest Aniołem Cienia, jeden bez drugiego nie ma racji bytu.

Tak... zdrada może odrodzić, jeśli poczujesz wszystkie jej smaki w opuszkach palców, bo wówczas poczujesz i miłość.



"Zdrada jest wyrazem dominacji najgłębszych lęków nad miłością".
W duszy czuję, że to prawda, ale nie wiem, co to znaczy dla mnie, w każdym wymiarze naszego życia, każdego tu i teraz?


Umysł może nie odnaleźć znaczenia tego, czego doświadczasz, dlatego poczuj głęboko to, co czujesz i tam pozostań, i na tym się skoncentruj - na uczuciu zrozumienia poprzez uczucie. Praktyczne odpowiedzi przyjdą we właściwym czasie, o ile będą ci do czegoś potrzebne.

Zdrada jest wyrazem ucieczki przed głębokim zaangażowaniem i chęcią ukarania siebie, drugiej osoby.
Za co? za Coś! Tego nie wiadomo na pewno... bo wygląda na to, że za nadmiar miłości i wyzwanie, by oddać się czemuś większemu, by się otworzyć, by się zgodzić na przyjmowanie.
Zdrada ma wiele korzeni, to bardzo złożone uwikłanie. Zawsze jednak chodzi o nas, zawsze jej korzenie znajdują się w nas, jak wszystko.

Najgłębsze nasze lęki są lękami przed przyjęciem miłości, w każdym jej aspekcie. Wynikają z ludzkiego ograniczania sobie i konieczności zasługiwania na miłość.
Sami sobie stawiamy barykady.
Nie robimy sobie tego ot tak, to ograniczenie jest wpisane w ludzką kondycję, praktycznie płynie we krwi. Czynimy tak ze strachu.

Lęk przed miłością, przed przyjmowaniem miłości, przed otwartością, tego uczucia, energii, która zapiera dech, się obawiamy, bo asekuracyjny umysł włącza algorytm ochronny przed zranieniem.
Umysł skonstruowany jest na ochronę i tworzy scenariusze zagrożeń i asekuracyjnie nas przed nimi broni. Miłość przychodzi wtedy, kiedy się otwieramy i jesteśmy bez pancerza, bez tarczy, wtedy właśnie umysł odczytuje i interpretuje ten stan jako bezbronność.
Bezbronność dlań jest stanem zagrożenia.
Niesamowite, prawda?, że potrzeba nam własnej bezbronności, by mieć w sobie miłość, by ją poczuć w czubkach palców. Pancerz ochronny jest zamknięciem się przed tym, czego pragniemy najbardziej.
Wygląda na obłędne koło, prawda?

Lęki przejmujemy od rodziców. Najczęściej.

Oni też byli dziećmi
Doświadczali różnych, często niełatwych sytuacji.
Ich rodzice też byli dziećmi i doświadczali różnych zdarzeń.

Podskórnie, nieświadomie, w ramach lojalności, wierności rodzinie i bezwarunkowej miłości dziecka do rodziców, przejmujemy lęki rodziców, dziadków... tak już jest. W ramach tej lojalności przejmujemy cześć ich uwikłań wspierając ich los, i dlatego niesiemy ich bagaż energetyczny, którego nie rozumiemy.
Często mam uczucie, że to nie jest 'moje', ale moje zarazem, bo już jest częścią mnie. Kochać, mimo to, i rozumieć, to jest właściwe wyzwanie życia.

Najłatwiej rozplatać supły uwikłanych losów oddając się procesowi ustawień hellingerowskich, i, jeśli przyjdą do ciebie, przyjmij je, i weź w nich udział, nie dociekając głową znaczenia, bo to sprawa duszy.

Czasem jest tak, że przychodzi najpiękniejsza miłość, i wówczas w poczuciu, że nie zasługujemy na takie błogosławieństwo, żeby sobie nań zasłużyć, karzemy się, a ukaranie polega na zniszczeniu, odrzuceniu tego Daru... jesteśmy dla siebie w zakresie umysłu bardzo surowi, nastawieni na winę i karę, na dobro i zło, na zasługiwanie.
Taka jest nasza kultura.

Ważnym jest uświadomić sobie mechanizmy, jakie nami kierują. Uświadomić sobie oznacza bardzo uważne, blisko siebie, zwyczajne codzienne życie, zakręcone wokół tego, co przynosi nam ogromna satysfakcje i radość. Wówczas można wyskoczyć ponad automatyczne sterowanie mechanizmami przetrwania i świadomie zarządzać nimi, i wybierać miłość, mimo iż umysł implikuje tabun możliwości zranienia. Uświadomić sobie, że umysł to tylko narzędzie, maleńka cząstka naszego istnienia, że 'walka o przetrwanie' to jego praca, a my jesteśmy czymś więcej niż umysł!
Wówczas świadomie wybieramy i rozumiemy swoje błędy. Jeśli będziemy ufać codziennie i sobie i innym, i dostrzegać pod powierzchnią rzeczywistości dobro i miłość, to odzyskamy moc i przyciągniemy więcej zaufania i miłości.

Któż wymyślił cierpienie, żeby zasłużyć na miłość?

Cóż za pomysł zakładać, że Ktoś zajmuje się rozdawnictwem miłości?!

Wszak miłość jest, prawda? Ona jest, w niedoskonałości, pomiędzy błędami, jak światło, jak powietrze. Jest wokół nas i w nas, trzeba tylko zacząć głębiej oddychać.


dziękuję za zaproszenie

linkWithin

Related Posts with Thumbnails