22 kwietnia 2014

medytacja ze złością

*
Wszystko jest energią.

















Nie jestem swoimi myślami. Nie jestem swoimi emocjami. Nie jestem swoim ciałem. Jestem świadomością, która wybrała ludzką formę do doświadczania siebie. Jako człowiek posiadam przywilej swobodnego korzystania ze zmysłów (narzędzi), za pomocą których wyrażam swoją wyjątkowość. Przepływy porcji wibrującej energii nazywam słowami nadając im znaczenie, w zależności od tego, w jaki sposób falują we mnie.
Złość to porcja skłębionej, splątanej energii, która należy do mnie. Na wskutek splątania wibruje chaotycznie i tworzy supły. Coraz niższe wibracje 'kłębuszków' intelekt interpretuje jako ociężałość, siła grawitacji ciągnie je w dół, gdzie mieszają się z kłębuszkami strachu, lęku, niechęci, zazdrości... Kraina cieni. 
Zawsze i wszędzie mam do dyspozycji oddech, ożywcze tchnienie, które jak promień światła wpada do pokoju umysłu i wyobraźni. W każdym ciemnym zaułku, który tworzy w umyśle intelekt, mogę głęboko oddychać. Oddech to najlepszy przyjaciel, jak słońce na życzenie, mogę podążać za nim, przy nim mam okazję spojrzeć każdemu stworkowi-potworkowi w oczy i zobaczyć w nim siebie oraz energię życia, która może mnie ożywić, stać się podmuchem wiatru pod skrzydła. Mogę to zrobić za każdym razem i robię wtedy, kiedy pamiętam, że mogę i potrafię. Biorę oddech i otwieram się na porządkujący przepływ.
Drugi człowiek świadomie obecny rozumie, że istotą wspierania jest przypominać, że odpowiedzialność jest moim przywilejem, oraz, że posiadam wszystko, by ją przyjmować i kształtować na swój sposób. jak najlepiej potrafię. Przyjmuję odpowiedzialność za pojawiającą się we mnie złość, zarówno wtedy, kiedy poprzez nią siebie i innych ranię, jak i wtedy, kiedy transformuję ją w swoją siłę życiową. Każda decyzja jest właściwa.

 
















 _____________________________
foto wiosenne 2010 DL
Einstein Google


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

dziękuję

linkWithin

Related Posts with Thumbnails