16 czerwca 2010

wrócić do korzeni, o bólu i o miłości

*











*
... życie, zakręty, wiraże, pozwalają dotrzeć i zrozumieć:

pewność, całkowitą pewność miłości, która do ciebie puka, przychodzi, zyskujesz tylko wtedy kiedy potrafisz znaleźć miłość w sobie, najpierw dla siebie samej, a z niej wypływającą miłość do drugiego człowieka;

moc związku ze sobą samą daje Tobie całkowitą pewność tego, co do ciebie przychodzi i co otrzymujesz od drugiego człowieka, daje ci moc przyjmowania z ufnością tego, co ci zostaje dane;
miłość to miłość, ona nie jest na x%, ona jest miłością, nie ma pół-miłości, ani ćwierć-miłości,to po prostu miłość i już.

Ale zanim jej nie odkryjesz w sobie, to będziesz będziesz jej nadawać cechy emocjonalnych przepływów, dzielić na czworo. Miłość jest stanem istnienia, wzbudza różne emocje, ale nie jest emocją.

Dopóki nie odkryjesz w sobie jej siły, jej korzeni, miłości do siebie samej ukrytej w akceptacji, szacunku, to gwarantuję ci, że choćby wszystkie anioły i najprzystojniejsi, najcudowniejsi mężczyźni darowali ci cały świat, to nadal nie będziesz miała pewności czy to jest to, czego chcesz, i będziesz wyliczać, czy to jest 75%, a może tylko 90, ciągle będziesz się rozglądać wokół siebie,
Znajdź w sobie podstawę do dawania i przyjmowania, spójrz w lustro i zapytaj się siebie, skąd czerpiesz motywację do życia i siłę do codziennego działania, a jeśli koło napędowe znajdziesz w sobie, to wówczas zazdrość nie będzie ci w niczym przeszkadzać, ani określać temperatury samopoczucia w towarzystwie ukochanej osoby, a raczej wskazywać jak w Tobie jest dużo ludzkiej kobiety.

To stare porównanie, ale znakomicie oddaje charakter zazdrości, która, tak jak i inne ogniste emocje, jest jak narowiste, dzikie konie w Twoim powozie, czyli w życiu. Ty jako woźnica decydujesz sama, czy pozwalasz koniom robić co się im podoba, czy też siłą swej woli, decyzji, będziesz kierować je tam, dokąd zmierzasz.

I jeszcze,
częstość odchodzenia, czy, jak to nazywasz, porzucania, jest drogą, procesem dojrzewania do coraz głębszych związków, i jeśli każdy z nas potrafi się pochylić nad tym, co było przyczyną rozstania, mijania się, wyciągnąć wnioski na SWÓJ temat, to jestem pewna, że każdy kolejny związek będzie uważniejszy, pełniejszy i trwalszy.

Świadomie dawać i świadomie przyjmować to nade wszystko otwierać się ze swoją miłością, akceptacją, zaufaniem, albowiem możemy przyciągać to, co już mamy w sobie.


***

Przeszłość trzeba zaakceptować taką jaka była, przeżyć emocjonalnie do końca, wówczas sama odpada od nas;
tylko przeżyty do głębi i do końca ból zwraca nam wolność do bycia sobą.

Przeszłość ZAWSZE będzie miała wpływ na teraźniejszość (jest elementem zakorzenionym w podświadomości w postaci nawyków, przekonań, sposobów na przetrwanie, sposobów na walkę, sposobów na ochronę siebie, sposobów na ucieczkę), zaś my mamy wpływ na to, w jaki sposób, w jakim stopniu, będzie Ona Przeszłość kształtować naszą Teraźniejszość.

Jeśli chcesz rozgrywać swój czas w TERAZ programami z przeszłości - twój wybór; każdy zespół chorobowy przemienić w to, co chcesz zrobić ze swoim życiem. Twoja wolna wola czy Przeszłość zarządza Tobą, czy Ty zarządzasz Przeszłością.

Zauważ, każdy zespół chorobowy funkcjonuje jak etykieta: uniform, z którego w pewnym momencie trzeba wyskoczyć, albowiem utożsamienie się z nim jest jak dobrowolne zakucie się w dyby. Nie ma co szukać wymówek, trzymać się kurczowo starego, tylko wziąć się w garść i zacząć głęboko oddychać, czuć, żyć.

Tommy Helsten napisał niezwykłą książkę "Odwaga poddania się'. Polecam.
(fragment dyskusji na blogu Marcina)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

dziękuję

linkWithin

Related Posts with Thumbnails