13 kwietnia 2010

celem jest dać się porwać

*








*

Cokolwiek robisz lub o czymkolwiek marzysz…to się staje. W zuchwalstwie zawiera się geniusz, moc i magia.


Spotkałam na magicznym blogu Magdaleny to, czego mi właśnie potrzeba, czyli w zjawiskowo prosty sposób rozwiniętą powyższą myśl Goethego przez Pana o imieniu: William Hutchison Murray.

Cytuję:

Dopóki człowiek nie podejmie zobowiązania, wciąż jest wahanie, możliwość wycofania się, brak skuteczności. Co do wszelkich inicjatyw, wszelkich aktów tworzenia, istnieje jedna podstawowa prawda, której nieznajomość niweczy niezliczone pomysły i wzniosłe plany - że gdy człowiek podejmie się czegoś definitywnie, wkracza opaczność. Z pomocą przychodzą mu przeróżne zdarzenia, które w żadnym innym razie w ogóle nie miałyby miejsca. Ta jedna decyzja wywołuje całą lawinę wydarzeń, sprzyjających okoliczności - spotkań, przypadków, ofert pomocy materialnej - o jakich nikomu by się nawet nie śniło. Z głębokim szacunkiem odnoszę się do dwuwiersza Goethego: 'Cokolwiek potrafisz lub myślisz, że potrafisz, rozpocznij to. Odwaga ma w sobie geniusz, potęgę i magię'.


Od kilku dni czytam i czytam, aż przemówi, rozkruszy niepewność, a zwlekania, odkładania przemieni w dynamiczne działanie. Nie-działanie jest odmianą działania - czyż nie? Wyjaśnienie filozofa, ot co. Zresztą bardzo dobre wyjaśnienie, notabene, człowieka czynu.

No dobrze, dogodziłam ego, czas na konkrety.

Celem mojego tutaj pisywania jest podzielić się pracą poszukiwacza, odkrywcy, archeologa, ogrodnika, ... na poletku nazwanym: życie moje. Wygląda na to, że tę przestrzeń zagospodaruje także cząstka mnie, którą nazywam wojowniczą Mądralińską. Szczerze powiedziawszy, nie wiem, a jakiej formie się znajduje, ponieważ pół roku temu wysłałam ją na przymusowy urlop. Pewne rzeczy się zmieniają, zaś inne pozostają niezmienne, i czuję, że już zaciera ręce, żeby udzielać dobre rady na prawo i na lewo.
Przekonajmy się, czy nie zanudzi swoją nieposkromioną gadatliwością.
Zasadniczym powodem podejmowanego tutaj projektu jest fakt, iż realizujemy z Elizabeth projekt: Poczucie własnej wartości jako kapitał zawodowy, złożony z cyklu warsztatów weekendowych dedykowanych dla kobiet z grupy poszukującej pracy, swojego miejsca w świecie, sposobu na wyrażanie siebie poprzez pracę za pieniądze.
Pierwszy, roboczy konspekt już powstał. Zamierzam go doszlifować poprzez testowanie na własnej skórze poszczególnych elementów procesu poznawania siebie, czyli poprzez namysł, refleksję, dar wyobrażania sobie, pisania, rozmawiania, co zresztą, dzień po dniu, staje się częścią drogi życia.
Terminy narzucają mi zdyscyplinowaną pracę, a ja przekładam i odkładam. Jestem w tym doskonale wytrenowana. Niezależnie od jawnych i ukrytych preferencji podejmuję zobowiązanie, by kontynuować pracę wspierania budowy wewnętrznych i zewnętrznych mostów, dbając jednocześnie i przede wszystkim o swój stan posiadania i jego rozwój. Czynię to z tęsknoty duszy, potrzeby robienia tego, co umiem i co sprawia mi radość i przyjemność, i co jest naturalnym stanem bycia..
Ave Mea Via nie ma jeszcze sprecyzowanej struktury, ale już jest miejsce, które czeka na zagospodarowanie. Stawiam pierwszy krok w tym kierunku z zaciekawieniem, dokąd poprowadzi. Na resztę drogi mam całe życie. Niech się dzieje tak, jak rzekł Bobby w jednym z moich ulubionych filmów 'Uncross the Stars', że aby być dobrym ogrodnikiem życia, trzeba czasem porwać się z motyką na słońce.

^..^

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

dziękuję

linkWithin

Related Posts with Thumbnails