10 kwietnia 2010

dzielić ból

*








*
Zamyśliłam się. Coś, co zamieszkało pomiędzy słowami zatrzymało mnie. Zdrętwiałam. Kolejny mit rozwiał wiatr i zrobiło się cicho.


Ps.
Możemy dzielić z kimś jego ból, ale nie możemy go z niego zdjąć.

Gdy przyjmujemy odpowiedzialność za swoje życie, jesteśmy w stanie wejść w bliską relację z innym człowiekiem bez prób prowadzenia jego życia za niego. Szanujemy go i zachowujemy stosowny dystans od rdzenia jego osoby - od przestrzeni, która jest prywatna i uświęcona. Wiemy, że bliskość z kimś oznacza dzielenie jego bólu i cierpienia, nie oznacza jednak prób zdjęcia ich z niego. Jeśli respektujemy kogoś, nie szarogęsimy się w jego życiu, kierowani zarozumiałą potrzebą wybawienia go, uratowania czy uzdrowienia. Zdajemy sobie sprawę, że niemożliwością jest, byśmy wiedzieli, co dobre, a co niedobre dla innego człowieka.
Gdy żyjemy wraz z drugim człowiekiem zamiast żyć za niego, nie odczuwamy potrzeby wybawiania partnera od niczego. Zdajemy sobie sprawę, że nie możemy przemienić go ani stawiać mu wymagań. Nie mamy potrzeby 'pomagać' mu czy doradzać, uwieszać się na nim ani podejmować za niego decyzji czy chronić go przed prawdą z obawy przed gniewem, odtrąceniem czy nastąpieniem na emocjonalną minę. Ale też nie mamy potrzeby od niego odchodzić. Możemy stać przy nim i wraz z nim dzielić swoje człowieczeństwo. Możemy stać przy nim i wraz z nim podziwiać świat. Możemy stać się towarzyszami podróży, dzieląc wspólnotę odkryć i przygód. Gdy nie ma konieczności odgrywania roli Boga, mamy wolność bycia ludźmi - zaintrygowanymi podróżnikami, zadziwionymi poszukiwaczami na skraju wielkich odkryć.
Tommy Helsten 'odwaga poddania się'

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

dziękuję

linkWithin

Related Posts with Thumbnails