06 sierpnia 2013

rozluźniam w sobie ego


*

wybór
przywalanie vs przyzwalanie



 















Ego zawsze ma się na baczności przeciw wszystkiemu, co według niego je osłabia. Zaczynają wtedy funkcjonować jego automatyczne mechanizmy samonaprawcze, mające odbudować mentalną formę „ja". Kiedy ktoś mnie krytykuje lub obwinia, ego odbiera to jako jego umniejszanie i od razu próbuje poprawić swoje osłabione poczucie własnego ja, usprawiedliwiając się, broniąc lub oskarżając. Nie jest dla niego ważne, czy ktoś ma rację, czy nie. O wiele bardziej interesuje się własnym przetrwaniem niż prawdą. Przetrwaniem psychologicznej formy Ja". Nawet coś tak zwykłego jak ostre odcięcie się innemu kierowcy, który nazwał cię idiotą, jest samonaprawczym mechanizmem ego, nieświadomym i automatycznym. Jednym z najczęstszych mechanizmów tego typu jest gniew, po którym następuje chwilowe, lecz ogromne nadęcie się ego. Wszystkie mechanizmy naprawcze są dla ego niebywale znaczące, ale w rzeczywistości stanowią zaburzenie. Te, które są wyjątkowo dysfunkcyjne, to gwałtowne wybuchy i samooszukiwanie się w postaci snucia fantazji o własnej wspaniałości. 
Dzięki intensywnej praktyce duchowej można świadomie zezwalać na osłabianie ego i nie starać się go odbudowywać. Radzę od czasu do czasu poeksperymentować w tym względzie. Na przykład gdy ktoś cię krytykuje, obwinia lub obrzuca wyzwiskami, wówczas zamiast od razu kontratakować albo się bronić - nie rób nic. Pozwól, by twój wizerunek własny pozostał pomniejszony, i poczuj, co dzieje się głęboko w twym wnętrzu. Przez kilka sekund możesz czuć dyskomfort, jakbyś się trochę skurczył w sobie. Potem poczujesz w środku przestrzeń, która sprawi wrażenie intensywnie żywej. Wcale nie zostałeś pomniejszony. W gruncie rzeczy poszerzyłeś się. Może nagle ze zdziwieniem dojdziesz do wniosku: kiedy na pozór zostaję w ten czy inny sposób pomniejszony i powstrzymuję się od jakiejkolwiek reakcji, nie tylko zewnętrznej, ale też wewnętrznej, tak naprawdę nic nie ulega zmniejszeniu, a stając się kimś „mniej", staję się kimś więcej. Gdy już się nie bronisz ani nie próbujesz wzmocnić formy samego siebie, wtedy odrzucasz utożsamianie się z formą, z mentalnym wizerunkiem własnym.
Dzięki temu, iż stajesz się kimś „mniej" (w oczach ego), w istocie się poszerzasz i przygotowujesz miejsce na nadejście Istnienia. Przez pozornie osłabioną formę może wtedy przeświecać prawdziwa siła - to, kim jesteś ponad formą. Ma to na myśli Jezus, gdy mówi: „Nadstaw drugi policzek".
Nie znaczy to oczywiście, że prosisz o przemoc lub stajesz się ofiarą nieświadomych ludzi. Czasami sytuacja może wymagać, abyś bez ogródek powiedział komuś, by się „opanował". Jeśli nie wykażesz egotycznej defensywności, to w twoich słowach kryć się będzie prawdziwa moc, a nie siła gwałtownych reakcji. Jeśli zajdzie potrzeba, możesz również
zdecydowanie i wyraźnie komuś czegoś odmówić i wtedy będzie to - jak ja to nazywam - „odmowa najwyższej jakości", wolna od wszelkiego negatywizmu.
Jeśli zadowala cię, że nie jesteś nikim szczególnym, że niczym się nie wyróżniasz, to współbrzmisz z siłą wszechświata. To, co dla ego jest słabością, w gruncie rzeczy jest jedyną prawdziwą potęgą. Ta duchowa prawda różni się diametralnie od wartości cenionych w naszej współczesnej kulturze i od sposobu, w jaki ta kultura warunkuje ludzkie postępowanie.
(…) 
Innym aspektem tej praktyki jest powstrzymywanie się od prób wzmocnienia własnego ja, polegających na tym, że chcemy się „pokazać", wyróżnić spośród innych, być kimś szczególnym, zrobić wrażenie lub zwrócić na siebie uwagę. Chodzi też o to, by od czasu do czasu powstrzymać się od wyrażenia swojej opinii, kiedy inni wyrażają swoją, i zobaczyć, jak się wtedy czujemy.


 _____________________________
Eckhart Tolle, Nowa Ziemia
ilustracje google

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

dziękuję

linkWithin

Related Posts with Thumbnails