14 maja 2012

myśli i emocje.... what the bleep do we know

*
Wszystko, co może się wydarzyć wydarzy się - prawo Murphiego

Wszystko co zdarza się raz, może się już nie przydarzyć nigdy więcej, ale to, co zdarza się dwa razy, zdarzy się na pewno po raz trzeci
Paulo Coelho

Daj mi dzisiaj jakiś znak, że zwróciłeś uwagę na którąkolwiek spośród rzeczy, jakie stworzyłem i uczyń to tak, żebym się nie spodziewał, bo tak bardzo zaskakuje mnie to, że mogę tego wszystkiego doświadczać. Uczyń to tak, bym nie miał wątpliwości, że pochodzi to od ciebie.




















"Rezonans morficzny, gdy już raz powstanie, rozchodzi się po całej czasoprzestrzeni. Innymi słowy nowo utworzone pole morficzne momentalnie oddziałuje wszędzie - na każde miejsce, wywołując zmianę na całym świecie[...]
Moje badania kryształów wody były ni mniej ni więcej próbą przedstawienia działania rezonansu pola morficznego -tak, żeby skutki tego działania można było obejrzeć gołym okiem"
- Masaru Emoto - japoński naukowiec


Na początku była Pustka pełna nieograniczonych możliwości, z których jedną jesteś Ty…
Myśl…
Z czego są zbudowane myśli? Co to znaczy tkwić w określonym paradygmacie, w strukturze określonych aksjomatów, założeń, przekonań, wedle których to, co widzimy uważamy za oczywiste, przyjmujemy za pewnik?
Konstrukcja naszego mózgu sprawia, że widzimy tylko to, co uważamy za możliwe. Korzystamy ze wzorców, które istnieją odgórnie w naszych głowach wskutek uwarunkowania. Jest taka historia, która mówi, że Indianie, rodowici mieszkańcy Ameryki, nie mogli zobaczyć statków Kolumba, ponieważ było to niepodobne do czegokolwiek, co wcześniej widzieli. Wszystko postrzegamy zawsze przez zwierciadło naszej pamięci, więc ‘tam’ i ‘tutaj’ dzieje się w tym samym miejscu, w naszym mózgu.
Zagadka.
Jak to się dzieje, że możemy pamiętać przeszłość i jednocześnie nie mamy podobnego wglądu w przyszłość? Nasza kontrola nad przyszłością poprzez działanie jest różna od kontroli, jaką mamy nad przeszłością i to są sprawy zasadnicze dla naszego sposobu doświadczania świata.


Czy może istnieć coś więcej? Dlaczego tu jestem? Jaki jest cel życia? Dokąd zmierzam? Na co mam wpływ? Dlaczego to mi się wydarza? Zadając sobie takie pytania zaczynam flirtować z percepcją i aktywnie z nią współdziałać, co może prowadzić do załamania nerwowego, ponieważ rozpadają się stare pojęcia, przekonania, przywiązania, grunt, o który opieraliśmy pewność, poczucie bezpieczeństwa, trwałość. Wkraczanie na nowe terytorium w mózgu, na Arenę Nieskończonych Możliwości, w tajemniczy świat wyobraźni, w króliczą norę, oznacza wewnętrzną rewolucję i rozwijanie daru intencjonalności, a wówczas mózg ulega przebudowie, przestraja się na nowe pojęcia, co zmienia nas od środka.

Jeżeli zmienię swój umysł, czy zmienię też swoje wybory? Jeżeli zmienię swoje wybory, czy zmieni się moje życie? Dlaczego nie mogę nic zmienić? Od czego jestem uzależniony? Jaką osobę, miejsce, rzecz, jaką chwilę albo zdarzenie, do których jestem przywiązany i psychicznie i biochemicznie, nie chcę stracić, bo mogę doświadczyć zespołu abstynencyjnego? Oto powód niejednego ludzkiego dramatu na drodze duchowego rozwoju.

Każdy człowiek jest tajemnicą, a zatem jak głęboko w króliczą norę chcesz się zapuścić?

**************


Czy kiedykolwiek widziałeś siebie samego oczami kogoś innego, kim się stałeś?
Superbohaterowie używają superpozycji w świecie będącym zbiorem potencjalnych rzeczywistości, aż do momentu dokonania wyboru.

Rzeczy jako możliwości świadomości

Uzależnienie to uczucie chemicznej fali przelewającej się przez ciało (uczucie spełnienia, przyjemności) poprzez zespół gruczołów dokrewnych i poprzez płyn rdzeniowy, uczucie, które można nazwać fantazją seksualną.

Myśl ma swoje odwzorowanie w ciele poprzez emocję.

Pozytywne myślenie to cudowna sprawa, jednak zwykle oznacza ono cienką warstewkę myślenia pozytywnego przykrywającą całą masę myślenia negatywnego. Myślenie pozytywne nie jest do końca myśleniem pozytywnym. Ono tylko maskuje nasze myślenie negatywne, a poprzez myślenie o rzeczach (wiarę w nie) czynimy rzeczywistość bardziej konkretną, niż ona jest, i dlatego w niej utykamy: czynimy z niej jedyną możliwość na wzór i podobieństwo stworzonego przez siebie modelu, odrzucając inne.

Neurony w mózgu tworzą sieć neuronową. Wspomnienia, obrazy, idee to sieci neuronowe, które się nawzajem łączą. Budujemy w sobie modele, na przykład miłości, na podstawie wszelakich doświadczeń, które miały z nią związek. I miłość ma takie znaczenia, jakie owe doświadczenia po sobie w naszej pamięci zostawiły w postaci struktury przekonań utrwalonej przez emocje. To, co się dzieje wewnątrz nas, kreuje nasze zewnątrz.

Pojęcie miłości zbudowane jest z innych odrębnych pojęć
Wspomnienie miłości przywołuje je wszystkie i tworzy model: samosterujący się system jak działający w tle program komputerowy. Napływające informacje rozbudowują ten model, a każda informacja jest zabarwiona przeszłym doświadczeniem i emocjonalna reakcją na to, co się w nas pojawia.
Mój model jest innym modelem niż twój

Opowiadamy sobie nawzajem bajki, opowieści swoje o tym, jaki świat na zewnątrz nas jest. Utrwalamy model i wierzymy w jego niezmienność. Sieci neuronowe uzyskują długoterminowe powiązania, jeśli powtarzamy coś, ciągle robimy coś tak samo.
Jeśli codziennie wpadasz w złość
Jeśli codziennie czujesz zniechęcenie
Jeśli codziennie…

To

Codziennie przebudowujesz swoją sieć neuronową, i ona uzyskuje powiązania długoterminowe i staje się Twoją tożsamością. Neurony, które nie działają razem tracą swoje powiązania, ponieważ za każdym razem kiedy przerywamy proces myślowy produkujący w ciele reakcje chemiczne, powiązania rozpadają się. Nie reagujemy automatycznie, a jesteśmy świadomymi obserwatorami .
Emocje umacniają chemicznie coś w pamięci długoterminowej. Po to je mamy jak utrwalacze.

Przedwzgórze to fabryka substancji chemicznych odpowiadających poszczególnym emocjom. Peptydy, krótko-łańcuchowe proteiny przekształcane w neuropeptydy. W momencie kiedy doznajemy jakiegoś uczucia to przedwzgórze natychmiast wytwarza peptyd i wydziela go przez przysadkę do krwiobiegu, a tym samym do różnych ośrodków i części ciała. Każda komórka ma na zewnątrz tysiące receptorów pokrywajacych jej powierzchnię, jak okna na świat. Kiedy peptyd dokuje w komórce, jak klucz do zamka, to osiada na powierzchni receptora i przyczepia się do niej, przykleja, powodując swoisty ruch receptora, który wysyła sygnał do komórki.
W wieku dorosłym, mając za sobą różne przeżycia emocjonalne, działamy w obszarze emocjonalnie bezpiecznym jakby dzień dzisiejszy był wczorajszym. Co ciekawe, zarówno w miejscu pozbawionym emocji jak i z nadmierną ich ilością, która odnosi się do wcześniejszych przeżyć, człowiek nie działa jako zintegrowana całość.

Po zewnętrznej stronie komórki znajduje się miliardy receptorów, które są odbiornikami przychodzącej informacji. Receptor mający w sobie peptyd powoduje w komórce różne zmiany. Wyzwala szereg reakcji biochemicznych spośród których część kończy się zmianami w jądrze komórki.
Każda komórka jest odrębnym życiem i posiada swoją świadomość, z perspektywy komórki, rzecz jasna. Komórka jest najmniejszą jednostką świadomości w ciele.

Uzależnienie to jest coś czego się nie da powstrzymać. Sprowadzamy na siebie sytuacje spełniające nasze chemiczne potrzeby. Są to biochemiczne potrzeby naszych komórek. Uzależniony zawsze będzie potrzebował trochę więcej tego, czego domaga się jego chemia.
Jeśli nie kontrolujesz swoich emocji to jesteś od nich uzależniony.
Zakochać się w jakiejś osobie to być zakochanym w oczekiwaniu na emocje, od których jest się uzależnionym. W następnym tygodniu osoba wypada z łask, bo nie spełniła oczekiwań.
Jesteśmy emocjami a emocje są nami. Wszystkie procesy ciała dzieją się pod wpływem emocji. Emocje są życiem. Nadają kolor bogactwu naszych doświadczeń. Zagadnienie sprowadza się do naszego uzależnienia od emocji, do uzależnienia psychicznego i biochemicznego, które działa sygnalizując potrzebę coraz więcej takich samych peptydów. Można uzależnić się od dowolnej emocji w ten sam sposób jak od heroiny.

____________________________________________________________
fotografia KL
na podstawie filmu "What the bleep do we know" Film: 2004, 
 www.whatthebleep.com
"What the bleep do we know!? Co my tak naprawdę wiemy!? "
Książka: Wydawnictwo Manawa, listopad 2009_www.manawa.com.pl,

09 kwietnia 2012

jeden malutki listek

*

A tak w ogóle, to gdy ty jadłeś na plaży parówki i sardynki z puszki, ja raczyłem się daniem mięsno rybnym w malowniczym zakątku, z którego roztacza się cudowny widok na ocean. To kwestia perspektywy kochany przyjacielu.
























Otrzymałam Mistrza od Pani Iwony. Książka, która zawładnęła moją wyobraźnią w chwili, kiedy zobaczyłam jej okładkę na ekranie laptopa. Walizka i mały ptak, potem rozmyte kolory bieli i niebieskiego, w kilka dni potem doczytałam tytuł i dopiski oraz dostrzegłam mapę. Przeczytałam w dwa dni podróżując autobusami, czekając tu i tam, pijąc herbatę. Czytam powtórnie, a kiedy skończę to oddam ją kolejnej osobie. To książka przechodnia. Jak statki które mijają się nocą i w przelocie do siebie mówią najważniejsze w tej chwili słowa, wskazują możliwości, aktywują olśnienia AHA!

Skoro oddychamy, to żyjemy. Skoro żyjemy, to wciąż jesteśmy fizycznie obecni na tym świecie. Skoro wciąż tu jesteśmy, to najwyraźniej nie dokonaliśmy jeszcze tego, czego mieliśmy dokonać. Skoro nie dokonaliśmy jeszcze wszystkiego... to znaczy, że nie wypełniliśmy naszego celu. Skoro nie wypełniliśmy naszego celu, to znaczy, że nie przeżyliśmy jeszcze najważniejszej części życia. A skoro nie przeżyliśmy jeszcze najważniejszej części życia, to...

Najlepsze dopiero przed Tobą.

Autor snuje słoneczną opowieść o zwyczajnym życiu w nadmorskim miasteczku, w które wplata się postać tajemniczego podróżnika Jonesa. Otwarty, wzbudzający zaufanie mężczyzną pojawia się w przełomowych, czasem niełatwych chwilach życia wielu osób i w miękki, życzliwy, empatyczny oraz zdecydowany, często  nieprawdopodobny sposób, wpływa na ich decyzje, na ich przyszłość. Zmienia życie wielu ludzi, zmienia oblicze miasteczka, w pewnej mierze jednoczy je symbolicznie zostawiając ziarna kwiatów, ślad po sobie. Pielęgnować zasiane ziarna tak, żeby wzrosły i rozkwitły kwiatami, owocami, warzywami, dzieląc się nimi z innymi.

Książka prosta i magiczna zarazem. Czuję się po jej przeczytaniu jak po długiej, ciepłej, delikatnie pachnącej kąpieli, kiedy w duszy lśni tęcza przypominająca wiosenny czas majowego popołudnia zaraz po burzy z deszczem. Prostota ma w sobie nieopisywalną świeżość.

Liście są niezawodnymi wskaźnikami. Można iść lasem przez cały dzień i ani razu nie spojrzeć w górę. Wystarczy jednak zatrzymać się na chwilę i zerwać jeden liść, by dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o drzewie, pod którym stoimy. Patrząc na liść, możemy określić porę roku, wielkość drzewa, z którego pochodzi, dowiemy się też, czy owo drzewo na trujące czy jadalne owoce. O tak, jeden malutki listek może nam dużo powiedzieć na temat całego drzewa.
Zdarza się, że przyjaciele potrafią dojrzeć liście, których my sami z różnych powodów nie zauważamy, mimo że leżą tuz pod naszymi stopami.

(...)

Rodzina przyjaciele pojawiają się w  naszym życiu nie bez powodu. Oni właśnie pomagają nam spojrzeć z innej, szerszej perspektywy na sytuację, w której się znajdujemy. Są bezcennym źródłem informacji. Słuchajmy ich uważnie. 

Patrzeć na rzeczywistość z wielu perspektyw, otwierać nowe możliwości, przesuwać horyzont rozumienia, tak, żeby rozumieć lepiej siebie, stawać się mistrzem w poszerzaniu i działaniu w kręgu swojego wpływu.

_____________________________________________
cytuję za Andy Andrews "Mistrz" 
horyzont rozumienia_prekursor H.D.Gadamer, N. Leśniewski
 foto google

linkWithin

Related Posts with Thumbnails